KWARTALNIK | NR 2/2020 | 12.20 - 06.21 | CZASOPISMO POSTPENITENCJARNE

Pokusa - czy można się jej oprzeć?

Krzysiek jest w trudnej sytuacji finansowej. Musi szybko zarobić pieniądze, inaczej nie będzie mieć jak opłacić mieszkania i rachunków. Mógłby poprosić rodziców o pomoc, a potem im oddać; niedługo dostanie wypłatę. Może też zmienić pracę na lepiej płatną, niedawno dostał taką ofertę. Jednak musiałby przejść trzymiesięczny okres próbny, dopiero po tym czasie mógłby zarabiać więcej.

Kilka dni temu napisał do niego Bartek, dawny znajomy z gimnazjum. Kolega wie o problemach Krzyśka – niedawno rozmawiali na spotkaniu klasowym, gdzie wypłynął temat kłopotów finansowych.

– Wiesz, znam jednego gościa – powiedział wtedy
Bartek – pomógł mi kilka miesięcy temu, gdy byłem w podobnej sytuacji. Jaki chcesz, to mogę was ze sobą skontaktować.

Krzysiek nie wiedział, czy chce, żeby Bartek mu pomagał. Trochę słyszał o sposobie, w jaki zarabia – nie było to legalne, policja mogłaby się nimi zainteresować. Z drugiej strony była to dla Krzyśka możliwość szybkiego zarobienia niezłych pieniędzy…

Moralność

Czy możemy jednoznacznie stwierdzić, że Krzysiek jest niemoralnym człowiekiem, bo rozważa, czy nie zacząć współpracy z kolegą Bartka? Oczywiście, że nie.

Krzysiek, tak jak każdy z nas, od momentu narodzin rozwijał w sobie swoje postrzeganie dobra i zła. Niektórzy przy ocenie czy czyn jest moralnie dobry, czy moralnie zły, kierują się dobrem grupy. Inni – swoim dobrem. Psycholog Lawrence Kohlberg opracował teorię rozwoju moralnego, w której wyróżnia trzy poziomy rozumowania moralnego. Każdy z tych poziomów można podzielić następnie na dwa stadia.

Pierwszy poziom nazwał przedkonwencjonalnym. Charakteryzują się nim dzieci w wieku przedszkolnym oraz w pierwszych latach nauki w szkole. Na tym etapie człowiek głównie kieruje się tym, czy coś jest dla niego przyjemne lub może sprawia mu przykrość. Gdy osoba jest w stadium pierwszym, to przestrzega reguł tylko dlatego, żeby uniknąć kary. Skutki czynności pozwalają ocenić, czy dane zachowanie jest dobre czy złe. Jeżeli wejdzie się w stadium drugie, to najważniejsze jest dla nas dobro własne. Potrzeby innych bierzemy pod uwagę tylko w momencie, gdy są one korzystne dla nas.

Drugi poziom Kohlberg nazwał konwencjonalnym. Dotyczy on najczęściej nastolatków do około 16 roku życia. Wtedy zaczyna być dla nas ważne czy nasze zachowania są społecznie akceptowane. Osoby w stadium trzecim oceniają czynność jako dobrą lub złą na podstawie intencji. Za to w stadium czwartym zaczyna się wykształcać poszanowanie dla autorytetów oraz poczucie, że normy społeczne muszą być respektowane. W tym momencie przestaje być też ważna sama intencja; istotne jest też, czy dane działanie narusza ustalony porządek społeczny.

Trzeci i ostatni poziom jest określany jako postkonwencjonalny. Na ten poziom wkracza się po ukończeniu 16 roku życia. Człowiek zaczyna przedstawiać swoje ideały oraz porównywać swoje zasady moralne z zasadami innych ludzi. Gdy ktoś znajduje się w stadium piątym, to jako działania moralnie słuszne uważa te, które są akceptowalne według opinii większości w konkretnej grupie. W ostatnim stadium, stadium szóstym, ważne staje się sumienie, którym kierujemy się w naszych działaniach. Jeżeli prawo jest niezgodne z naszymi zasadami, człowiek jest bardziej skłonny postępować według własnego kompasu moralnego.

Nie wszyscy przechodzą przez wszystkie te poziomy i stadia. Bycie dorosłym człowiekiem nie jest jednoznaczne z tym, że osiągnęło się już poziom postkonwencjonalny w rozumowaniu moralnym. Dlatego też każdy inaczej postrzega dobro i zło, inaczej kieruje swoim działaniem w różnych sytuacjach.

Krzysiek znajduje się na którymś z poziomów rozwoju moralnego. Być może jest to stadium drugie, a może szóste. Ma już wykształcone swoje postrzeganie tego, co jest słusznym działaniem, a co nie. Jednak nie tylko poziom rozwoju moralnego kieruje naszym postępowaniem moralnym. Ważny jest także kontekst sytuacyjny.

Człowiek nie funkcjonuje w oderwaniu od czynników zewnętrznych. Jesteśmy bardzo elastyczni, potrafimy dopasować nasze działania do przeciwności, jakie nas spotykają.

W przypadku Krzyśka jest to bardzo zła sytuacja finansowa. Możemy się tylko domyślać, ale na pewno rozmyślania na ten temat utrudniają mu życie. Nagle pojawia się okazja do szybkiego zarobienia pieniędzy. Kwota, którą otrzymałby za wykonaną pracę, rozwiązałaby jego problem – przynajmniej na razie. Jednak Krzysiek wie, że to działanie mogłoby za sobą pociągnąć nieprzyjemne konsekwencje w postaci kary. Ale tak go kuszą te pieniądze…

Odroczona gratyfikacja

Dlaczego Krzysiek może być skłonny do popełnienia przestępstwa, mimo świadomości, że spotkać go kara? Przecież dostał ofertę lepiej płatne pracy. Dlaczego po prostu nie pożyczy pieniędzy od rodziców i nie poczeka, aż okres próbny się skończy i zacznie zarabiać więcej?

Krzysiek może mieć problem z odroczoną gratyfikacją. Co kryje się pod tym pojęciem? Jest to niecierpliwość. Nasz bohater chce mieć swoje pieniądze tu i teraz, a nie czekać aż zacznie lepiej zarabiać po okresie próbnym. Ma szansę zdobyć pieniądze już w tej chwili, bez czekania, zapożyczania się i odpowiadania na niewygodne pytania rodziców.

Ludzki mózg jest tak skonstruowany, że z jakiegoś powodu nie lubi czekać. Lubi szybką przyjemność natychmiast. Ten mechanizm można zauważyć już u bardzo małych dzieci. Naukowiec z Uniwersytetu Stanfordzkiego, Walter Mischel, przeprowadził eksperyment, który nazwał testem pianki (ang. Marshmallow test). Miał on badać samokontrolę dzieci i właśnie ich zdolność do ograniczonej gratyfikacji. Jak wyglądał ten eksperyment? Każde dziecko dostało od prowadzącego jedną słodką piankę. Następnie eksperymentator mówił dziecku, że wyjdzie teraz z pokoju, a jak wróci i pianka nie będzie zjedzona, to w nagrodę dziecko dostanie drugą piankę. Jaki był wynik? Jedynie 30% badanych dzieci udało się nie zjeść pianki. Zdecydowana większość wolała szybką nagrodę teraz niż większą później.

Dorośli też tak działają – Krzysiek marzy o lepszej sytuacji finansowej. Szybki zastrzyk gotówki z nielegalnego źródła jest dla niego dużo bardziej kuszący niż kilka miesięcy okresu próbnego w nowej pracy, a następnie systematyczny większy zarobek.

Można też założyć, że Krzysiek jest niecierpliwy. Ale przecież wie, że spotka go kara. Jest świadomym i moralnym człowiekiem. Czy to nie jest wystarczający argument, żeby przeczekać te kilka miesięcy?

Jest to bardzo słuszna uwaga. Jednak Krzysiek już mógł w tym momencie włączyć…

…mechanizmy obronne

Mechanizmy obronne to pojęcie funkcjonujące w psychologii. Są zniekształceniem naszego postrzegania rzeczywistości. Ich zadaniem jest ochrona postrzegania własnej osoby oraz świata tak, żeby było nam prościej funkcjonować.

Każdy z nas w pewnym stopniu stosuje mechanizmy obronne. Istnieją także moralne mechanizmy obronne. Mają one za zadanie utwierdzanie nas w przekonaniu, że jesteśmy dobrymi ludźmi, mimo że nasze postępowanie nie jest moralnie słuszne.

Jednym z takich mechanizmów obronnych jest racjonalizacja. Jest to znajdowanie pozornie logicznego wytłumaczenia dla naszych działań. „Musiałam ukraść ten samochód, inaczej nie miałabym za co wykarmić dzieci”. Jeżeli mamy racjonalny (przynajmniej z naszego punktu widzenia) powód, dla którego popełniliśmy dane przewinienie, to automatycznie zmniejszamy rangę tego działania. Przecież bez powodu nie postąpiliśmy w ten sposób, prawda?

Kolejnym z takich mechanizmów są porównania. Jest to porównywanie swoich działań z działaniami innych. „Ukradłam samochód. Ale są przecież ludzie, którzy zabijają innych. Ja nie zrobiłam nikomu fizycznej krzywdy, prawda? Są gorsze przestępstwa”.

Rozmycie odpowiedzialności to jeszcze inne działanie obronne. Wtedy myślimy, że przecież to nie tylko my jesteśmy winni, inni też uczestniczyli w tym przestępstwie. Bo ja ukradłam samochód, ale przecież ktoś mi za niego zapłacił, żeby móc go potem sprzedać.

Moralnym mechanizmem obronnym jest także stosowanie eufemizmów. Mamy wtedy tendencję, do nazywania swoich czynów bardziej łagodnie. Nie nazywamy na przykład swojego postępowania „złym”, tylko uważamy, że „to była wyjątkowa sytuacja”.

Możemy także wyprzeć konsekwencje. Ignorujemy wtedy negatywne następstwa działania. Ukradłam samochód i nie myślę o tym, że ktoś przeze mnie nie ma czym dojechać do pracy, będzie musiał się stresować, być może będzie zrozpaczony, bo było to jego wymarzone auto.

Mechanizmów obronnych jest znacznie więcej niż te kilka opisanych powyżej. Każdy z nich działa inaczej, jednak ich cel sprowadza się do jednego – chronią nasze postrzeganie siebie jako dobrego, moralnego człowieka.

Czy Krzysiek popełni przestępstwo mimo świadomości kary? Jest takie prawdopodobieństwo. Bo mimo że wie, iż zaproponowana forma zdobycia pieniędzy wiąże się z konsekwencjami prawnymi, to działa na niego jeszcze wiele innych czynników. Tymi czynnikami jest właśnie sytuacja, umiejętność (lub jej brak) odraczania gratyfikacji oraz myślowe mechanizmy obronne, które zastosuje. Świadomość kary oraz niemoralności czynu nie zawsze wygrywają z pokusą.

Niekaralny zamiar

We wcześniejszej części artykułu udało nam się już ustalić, że o Krzyśku nie można w tym momencie jednoznacznie powiedzieć, że jest on osobą niemoralną. Czy można natomiast stwierdzić, że zrobił on coś nielegalnego? W celu udzielenia odpowiedzi na to pytanie warto przyjrzeć się bliżej obowiązującym obecnie przepisom Kodeksu karnego i wynikającym z ich treści etapom na drodze do popełnienia przestępstwa.

Wyobraźmy sobie oś czasu. Na samym początku osi umieścimy moment, w którym w umyśle człowieka pojawia się pomysł na to, żeby zrobić coś bezprawnego i karalnego – popełnić przestępstwo. Taka koncepcja może zrodzić się u człowieka z różnych powodów. W przypadku Krzyśka jest to trudna sytuacja finansowa, która nastręcza mu ciągle to nowych problemów oraz zmartwień. Krzysiek chce jak najszybciej i jak najłatwiej poradzić sobie z ciążącą mu trudnością, a akurat pojawiła się w jego życiu okazja na szybkie zdobycie pieniędzy. Bohater naszej historii ma świadomość, że to, co miałby zrobić jest nielegalne – zdaje sobie sprawę, że jeżeli dokonałby tego, to popełniłby przestępstwo. Ponadto chciałby on zdobyć pieniądze, żeby poprawić swoją sytuację majątkową. Można więc powiedzieć, że chce on wziąć udział w tego rodzaju przedsięwzięciu, a chęć ta bierze się z pewnego kontekstu motywacyjnego, w którym się niefortunnie znalazł.

Świadomość bezprawności swojego (w tym przypadku potencjalnego) działania, jak również chęć jego podjęcia są dwoma elementami składającymi się na coś, co w doktrynie prawa karnego nazywane jest zamiarem bezpośrednim. Zamiar bezpośredni stanowi przejaw tzw. strony podmiotowej popełnienia przestępstwa, czyli stosunku psychicznego sprawcy do jego czynu. Obok zamiaru bezpośredniego wyróżnia się również tzw. zamiar ewentualny – od bezpośredniego odróżnia go zamiana chęci na godzenie się na dokonanie czynu zabronionego.

Zgodnie z art. 9 Kodeksu karnego w przypadku, gdy przestępstwo zostało popełnione z zamiarem, dokonano go umyślnie, natomiast brak zamiaru jest równoznaczny z nieumyślnością. Kluczową informacją, z punktu widzenia naszej historii jest fakt, iż w obecnym stanie prawnym czysty zamiar pozostaje niekaralny.

Opisanie kolejnego punktu na naszej osi czasu wymaga delikatnego uzupełnienia opowieści o Krzyśku. Wyobraźmy sobie, że Krzysiek zaczyna podejmować różne działania, które nie stanowią same w sobie popełnienia przestępstwa, ale są z nim powiązane. Przykładowo, regularnie spotyka się z Bartkiem i jego znajomym, a na tych spotkaniach gorąco dyskutują na temat planowanego przedsięwzięcia – dzielą między sobą role, umawiają się co do czasu i miejsca, gromadzą potrzebne przedmioty. Czynności takie jak tworzenie planu popełnienia czynu zabronionego, gromadzenie środków i przedmiotów w tym celu oraz uzgadnianie szczegółów z innymi zaangażowanymi osobami nazywa się w doktrynie prawa karnego czynnościami przygotowawczymi. Jest to stadium poważniejsze od zamiaru, ponieważ wykracza poza sferę psychiczną sprawcy, stanowi początek manifestowania woli popełnienia przestępstwa na zewnątrz. Przygotowanie i jego cechy zostały wyrażone w art. 16 Kodeksu karnego. Zgodnie z paragrafem 2 tego przepisu jest ono karalne wyłącznie, gdy ustawa tak stanowi. Oznacza to, że nie zawsze to, co robili bohaterowie naszej uzupełnionej historii będzie wiązało się z konsekwencjami prawnymi; żeby tak było, musi istnieć przepis prawa, który takie konsekwencje ustanowi. Z karalnym przygotowaniem mamy do czynienia na przykład w przypadku przestępstwa wywołania pożaru zagrażającemu zdrowiu lub życiu wielu osób oraz ich mieniu w wielkich rozmiarach (art. 163 par. 1 Kodeksu karnego). W związku z tym, jeżeli potencjalny sprawca chce wywołać pożar i w tym celu na przykład gromadzi łatwopalne materiały, będzie on podlegał odpowiedzialności karnej nawet, jeżeli pożaru tego nigdy nie wywoła.

Przesuńmy kolejny, symboliczny koralik na naszej osi czasu. Wyobraźmy sobie sytuację, w której Krzysiek wraz z kolegą Bartka dochodzą do wniosku, iż przygotowali już wszystko, co jest im potrzebne do dokonania czynu zabronionego. Na potrzeby naszej historii przyjmijmy, że planują oni włamać się do domu znajomej, zamożnej rodziny i zabrać stamtąd kosztowności, które następnie będą mogli spieniężyć. W tym celu ustalili oni, kiedy rodzina będzie nieobecna w domu, a także w jaki sposób posesja ta jest zabezpieczona. Umówili się już na konkretny dzień, w którym ukończą planowane przedsięwzięcie. Gdy dzień ten nadszedł wybrali się wspólnie do domu rodziny Kowalskich, przeskoczyli przez ogrodzenie i dość szybko poradzili sobie z wybiciem szyby w oknie i dostaniem się do wnętrza domu. Można więc powiedzieć, że ich działania są ostatnim ogniwem dzielącym ich od dokonania przestępstwa, czyli zabrania przedmiotów należących do rodziny Kowalskich z ich domu. Podjęte przez nich czynności bezpośrednio zmierzają do realizacji kradzieży z włamaniem. Ich zamiar nakierowany jest na jej dokonanie. Na tym etapie historii nie doszło także do dokonania przestępstwa, ponieważ Krzysiek wraz z kolegą nie zabrali jeszcze rzeczy z domu Kowalskich. Wskazane cztery kryteria łączą się w coś, co w prawie karnym nazywa się usiłowaniem popełnienia przestępstwa. Jest ono znacznie poważniejszym etapem na drodze do dokonania niż czynności przygotowawcze, realizacja czynu zabronionego wyszła już bowiem zarówno ze sfery psychicznej sprawców, przekroczyła też już fazę planowania. Zbliża się do maksymalnej manifestacji w świecie zewnętrznym, czyli dokonania. Usiłowanie zostało scharakteryzowane w art. 13 Kodeksu karnego, a zasady wymierzania kary za nie – w art. 14. Inaczej niż przygotowanie, usiłowanie jest karalne zawsze tak, jakby sprawca przestępstwa dokonał.

W Kodeksie karnym znajduje się jednak furtka dla osób, które weszły już w stadium usiłowania popełnienia przestępstwa, jednak zdecydowały się na przerwanie swoich czynności. Taka osoba musi podjąć decyzję dobrowolnie, a więc sama musi wpaść na pomysł zaprzestania czynności, a także musi zapobiec skutkowi podjętych przez siebie działań. Przekładając to na kanwę historii Krzyśka, gdyby w momencie wejścia do domu stwierdziłby, że nie jest w stanie zabrać rzeczy z domu Kowalskich, a następnie także namówił kolegę do wyjścia razem z nim, to mógłby uniknąć odpowiedzialności karnej. Taką możliwość wprowadza art. 15 par. 1 Kodeksu karnego i nazywa ją czynnym żalem. Gdyby jednak Krzyśkowi nie udało się odciągnąć swojego współsprawcy od dokonania kradzieży w domu Kowalskich, nadal mógłby on, zgodnie z paragrafem 2 tego samego przepisu liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary.

Na naszej osi czasu do przesunięcia pozostał nam już tylko jeden koralik: dokonanie czynu zabronionego. W języku prawniczym definiuje się je jako zrealizowanie wszystkich znamion danego typu czynu zabronionego, co „z polskiego na nasze” oznacza podjęcie wszystkich czynności, które Kodeks karny wymienia jako cechy konkretnego przestępstwa (znamiona). Wyobraźmy sobie, że Krzysiek i jego kolega nie tylko dostali się do domu Kowalskich, ale również spakowali rzeczy do plecaków i uciekli z nimi. Ten zestaw czynności jest książkowym przykładem realizacji znamion kradzieży z włamaniem, czyli typu czynu zabronionego z art. 279 Kodeksu karnego. Dokonanie jest już realizacją przestępstwa, a więc najpoważniejszym możliwym etapem na drodze, która jest przedmiotem naszego artykułu. Intuicyjnym jest, że dokonanie przestępstwa jest zachowaniem karalnym.

Punkty na naszej wyobrażonej osi czasu, czyli kolejno: zamiar, przygotowanie, usiłowanie oraz dokonanie nazywane są w doktrynie prawa karnego formami stadialnymi popełnienia przestępstwa. Ze względu na szczególny charakter zamiaru, który polega na tym, że idea dokonania czynu pozostaje wyłącznie „we wnętrzu” potencjalnego sprawcy, nie tylko pozostaje on bezkarny, ale także często nie wymienia się go jako formy stadialnej. Wejście w pozostałe formy może wiązać się z konsekwencjami prawnymi, a ich prawdopodobieństwo i intensywność zależy od tego, jak poważne, z punktu widzenia społecznej szkodliwości, jest dane stadium.

Motywacja a kara

Jak na razie udało nam się ustalić, że w tym momencie Krzysiek nie poniósłby żadnych konsekwencji prawnych swojego postępowania, ponieważ w domyślnej wersji naszej historii zatrzymał się on na stadium niekaralnego zamiaru. W takim układzie sytuacyjnym motywację Krzyśka, która doprowadziła do pojawienia się w jego umyśle zamiaru popełnienia przestępstwa, możemy oceniać co najwyżej w kategoriach moralności. Warto zastanowić się jednak, czy i kiedy motywacja sprawcy ma wpływ na wymierzoną mu karę? Można też zapytać o to odrobinę szerzej: co ma wpływ na dolegliwość poniesionych przez sprawcę konsekwencji i w jakim zakresie bierze się pod uwagę to, co działo się w życiu i głowie przestępcy?

Odpowiedzi na nasze pytania możemy poszukiwać w art. 53 Kodeksu karnego, który określa tzw. dyrektywy wymiaru kary. Najprościej rzecz ujmując są to zasady, którymi musi kierować się sąd badając konkretną sprawę i rozważając to, jaką karę za popełniony czyn powinien zastosować wobec sprawcy. Te wskazówki po pierwsze mają za zadanie pomóc sędziemu w podjęciu naprawdę trudnej decyzji, a z drugiej strony – zagwarantować sprawcy, że wymierzona mu kara będzie możliwie jak najbardziej sprawiedliwa. Dolegliwość, którą musi odczuć sprawca w ramach konsekwencji swojego postępowania musi także spełniać odpowiednie funkcje, np. doprowadzić do tego, aby nie dopuścił się kolejny raz tego samego zła, a także zwiększyć świadomość prawną społeczeństwa, które oczekuje, że szkodliwe zachowania będą spotykały się z adekwatnymi konsekwencjami. Jedną z dyrektyw wymiaru kary jest zasada winy, która zabrania wymierzania takiej kary, która swoją dolegliwością przekraczałaby stopień przypisanej sprawcy winy. Przypisanie winy polega natomiast na możliwości powiedzenia o sprawcy, że miał realną możliwość zachowania się zgodnie z prawem, jednakże nadal tego nie zrobił.

Przypomnijmy sobie na krótki moment jeden z wariantów historii Krzyśka: ten, w którym wraz z kolegą starannie planuje on włamanie się do domu rodziny Kowalskich oraz przygotowuje się do tego. Sytuację, w której sprawca poświęca swój czas na zorganizowanie i zaplanowanie przestępstwa oraz przygotowuje się do niego, nazywa się przestępstwem popełnionym z premedytacją. Od momentu, w którym w umyśle sprawcy zrodził się pomysł dokonania czynu bezprawnego do momentu dokonania musi upłynąć odpowiedni okres, w którym zastanawia się on nad czynem i pomimo tego nadal obstaje przy swoim zamiarze. Przeciwległym biegunem w stosunku do przestępstw popełnianych z premedytacją są czyny popełniane z zamiarem nagłym. Gdyby Krzysiek, zamiast umawiać się z kolegą, poszedł na spacer i spotkał kogoś z drogim telefonem komórkowym i zabrał mu go pod wpływem impulsu, popełniłby właśnie taki czyn. Pomiędzy powzięciem zamiaru, a dokonaniem nie ma prawie zauważalnego odstępu czasu, sprawca praktycznie nie ma czasu zastanowić się nad swoim postępowaniem. Przy wymierzaniu kary sąd powinien brać pod uwagę to rozróżnienie i dokonują tego w swoim orzecznictwie sądy, między innymi Sąd Najwyższy[1]. Zdaniem Sądu Najwyższego istnieje diametralna różnica w stopniu winy osoby, która miała czas na przemyślenie planowanego czynu i nadal go dokonała a osoby, która dopuściła się przestępstwa pod wpływem impulsu. Co za tym idzie, Krzysiek, który ukradł telefon impulsywnie, bez zastanowienia, powinien zostać potraktowany łagodniej niż Krzysiek, który poświęcił czas na staranne zaplanowanie przebiegu przestępstwa. Wynika to z tego, iż sprawca działający z premedytacją ma większe pole do zdecydowania się na zachowanie zgodnie z prawem, ponieważ miał czas na zastanowienie.

Motywacja, którą kierował się sprawca przy popełnianiu przestępstwa może wpływać na wymiar kary nie tylko w aspekcie przypisania winy. Pośród wskazówek dla sądu, wyrażonych w art. 53 Kodeksu karnego znalazło się również polecenie wzięcia pod uwagę poziomu społecznej szkodliwości czynu. Intuicyjnie społeczna szkodliwość kojarzy nam się z czymś niemoralnym, czymś sprzecznym z przyjętymi w społeczeństwie zasadami zachowania. Intuicja ta jest jak najbardziej słuszna. Społeczna szkodliwość, inaczej karygodność czynu, przedstawia to, w jakim stopniu czyn sprawcy godzi w dobra, uważane przez społeczeństwa za wartościowe. Przy dokonywaniu tej oceny powinno się brać pod uwagę między innymi właśnie motywację danego sprawcy. O wiele bardziej karygodne wydaje się popełnienie przestępstwa z nagannych pobudek, takich jak zemsta czy też ze względu na czerpanie satysfakcji ze swojego bezprawnego zachowania. Łagodniej będą natomiast traktowani sprawcy, którzy podejmują nielegalne czynności, ale ich motywacja jest zrozumiała, na przykład działają w celu zaspokojenia swoich potrzeb życiowych. Nie należy jednakże zapominać, że niezależnie od motywacji zachowanie pozostaje bezprawne i co za tym idzie – powinno spotkać się z konsekwencjami. Jedyną różnicą jest tu dotkliwość tych konsekwencji.

Jak odnosi się to do naszego Krzyśka? Kwestię tę można pozostawić otwartą. Z jednej strony zamiar popełnienia przestępstwa pojawił się u niego z powodu trudnej sytuacji życiowej, ale z drugiej – miał on inne możliwości rozwiązania swojego problemu. To tylko wierzchołek góry lodowej, którą napotykają na swojej drodze sędziowie dokonujący oceny społecznej szkodliwości czynu i wymierzenia kary.

Decyzja należy do nas

O psychologicznych i prawnych aspektach popełniania przestępstw, kiedy pojawia się ku temu pokusa, można by dyskutować przez długie godziny. Można snuć na ten temat rozważania, rozkładać go na czynniki pierwsze, składać ponownie i znowu analizować. Należy jednak pamiętać, że to, czy pokusa weźmie nad nami górę zależy przede wszystkim od nas, od poziomu naszej świadomości, wiedzy oraz oddziałujących na nas czynników zewnętrznych. Dlatego tak ważne jest, żeby pozostać otwartym na wszelkie informacje, nawet te trudne i przyjmować je jako zbroję przeciwko pokusie.

Martyna Zawojska
WYDAWCA: STOWARZYSZENIE INICJATYWA OBYWATELSKA "PRO CIVIUM" | WAYS TO GO | 2/2020 | STRONA 13

Informujemy, że czasopismo Ways to Go stało się częścią nowej formuły czasopisma PostPenit. Zapraszamy do lektury. Przepraszamy za powstałe niedogodności.

NUMER 1 | 26.06.2021

Na ten numer Ways to Go musieliśmy trochę poczekać. Jednak jestem pewna, że warto! Wraz z nim prezentujemy Państwu nową odsłonę naszej strony – szybszą, z odświeżonym designem i nowymi opcjami. Od kilku miesięcy pracowaliśmy nad tym, aby nowy numer kwartalnika był obszerny i ciekawy. Nasi redaktorzy spisali się na medal. Czekamy na Państwa opinie i uwagi!

NUMER 2 | 22.12.2020

Z radością publikujemy już drugi numer naszego kwartalnika Ways to Go. W tym wydaniu staraliśmy się przybliżyć na tyle, na ile to możliwe informacje o tym, co naprawdę dzieje się w polskich więzieniach oraz przenalizowaliśmy pewne istotne kwestie prawne dotyczące osób pozbawionych wolności, a także porównaliśmy ze sobą różne systemy penitencjarne w Europie.

NUMER 1 | 9.10.2020

Premiera naszego Kwartalnika to dla nas bardzo ważna chwila. Oddajemy w Państwa ręce treści, które są dla nas istotne i którymi pragniemy się podzielić. Mamy nadzieję, że spełnimy naszą misję – wskażemy tytułowe „drogi wyjścia” osobom, które znalazły się na życiowym zakręcie. Pomoc jest bardzo ważna.

Menu