Kategorie: Publicystyka

Pro Civium. I co dalej?

Rozmowa z Izabelą Jarczewską, przedstawicielem ustawowym Stowarzyszenia Inicjatywa Obywatelska “Pro Civium”

  • Koniec roku to zawsze powód do planowania roku następnego, a zatem Pro Civium – co dalej?

Rzeczywiście, tak to się zawsze zbiega, że pod koniec roku wszyscy planują, co zrobią, co wydarzy się w kolejnym…

  • A tu zmian wiele…

Czeka nas istna rewolucja. Rok 2018 i 2019 był czasem przygotowania do wdrożenia programu “Interwencja i Wsparcie w Prawidłowym Powrocie do Społeczeństwa Osób Skazanych”, a rok 2020 ma być pierwszym, w którym projekt ten ma zacząć działać.

  • Efekty już widać: Serwis dla Rodzin Pozbawionych Wolności i Osób Skazanych, czasopismo “Postpenit”, lada dzień aktywujecie “TeleWsparcie”.

Tak, ale tu wymieniliśmy wyłącznie narzędzia programu do obsługi skazanych i działań pomocowych dla ich rodzin. Stowarzyszenie skupia się jednak także na wielu kwestiach formalno-prawnych, jak zmiana statusu organizacji ze zwykłej w rejestrową, na działaniach zmierzających do “podpięcia” Serwisu do stron, z których skazani mogą korzystać w trakcie osadzenia i tu ukłon w stronę Ministerstwa Sprawiedliwości, z którym na ten temat rozmawiamy. Wciąż czekamy na decyzję Rady Głównej ds. Społecznej Readaptacji na przyjęcie w jej poczet. Rozpoczęliśmy rozmowy o współpracy z uniwersyteckimi wydziałami resocjalizacji i penitencjarystyki o zaangażowaniu studentów w realizację projektów. Pracujemy nad zmianą, czyli bardziej zinstytucjonalizowaną wersją, naszej strony głównej. Będzie też, oczywiście, bardziej nowoczesna i przynajmniej dwujęzyczna. Jednocześnie dzieje się więc wiele działań, których nie widać na pierwszy rzut oka.

  • Wspomniała Pani o projektach?

(więcej…)

Skazany z seksuologiem

Rozmowa z Izabelą Jarczewską – przedstawicielem Stowarzyszenia Inicjatywa Obywatelska “Pro Civium”, realizującego Program “Interwencja i Wsparcie w Prawidłowym Powrocie do Społeczeństwa Osób Skazanych”

Seksuolog dla przestępcy nieodłącznie kojarzy się z jakimiś badaniami sprawców czynów seksualnych lub przeciwko obyczajności…

Izabela Jarczewska: – Niestety, tylko w ten sposób społeczeństwo postrzega tego typu interakcje. Oczywiście, nie ulega wątpliwości, że sprawcy, o których pani mówi, winni być w toku postępowania przygotowawczego, a następnie penitencjarnego przebadani przez specjalistów, ale mówiąc o Programie mamy na myśli inny rodzaj kontaktu seksuologa ze skazanym. W naszej opinii każda osoba opuszczająca zakład karny powinna mieć zapewniony dostęp do właśnie choćby seksuologa, psychologa, czy psychiatry, nie wspominając już o np. dentyście.

To się zapewne nie spodoba społeczeństwu. Nie dość, że za kraty trafili z własnej winy i czyjejś krzywdy, to jeszcze mamy im zapewniać swego rodzaju medyczne spa-wsparcie?

– Zapewne zagorzały czytelnik brukowca i widz programów interwencyjnych może tak pomyśleć. Ale i taka osoba, jak i człowiek – powiedzmy – bardziej wyczulony społecznie, chcieliby, aby były więzień, który zamieszka, a w końcu zamieszka, koło ich domostw, nie powrócił do przestępstwa (recydywy)…

To nie ulega wątpliwości. Ale co ma psycholog, czy wspomniany już seksuolog wspólnego ze skazanym, który już zakończył karę pozbawienia wolności? W trakcie izolacji to zrozumiałe, ale po..?

– I to jest błędne rozumowanie. Zakłady karne zajmują się człowiekiem, gdy odbywa karę. Ale przecież naczelnym zadaniem resocjalizacji i oczekiwaniem społecznym jest wykształcenie w skazanym takich mechanizmów i umiejętności, by już nie powrócił do przestępstwa. Myśli pani, że konkurs na najładniejszą kartkę wielkanocną, albo kurs szwacza, to zagwarantują? Osobiście, wątpię. Posłużę się może przykładem, choć będzie to oczywiście swego rodzaju uproszczenie. Mężczyzna trafia za kraty na 5 lat. On i jego najbliżsi żyją zatem w swoistym odosobnieniu (widzenia i tzw. miękkie pokoje nie rozwiązują problemu). W końcu on wychodzi. Pierwszym jest (nie chodzi o chronologię dnia) wzajemnie oczekiwany, ale i idealizowany rozłąką – seks. A tu okazuje się, że np. mężczyznę dopadł tzw. syndrom wdowca, o czym, ani on, ani jego partnerka nie mają pojęcia, bo i skąd. I nic nie wychodzi. To frustruje, niebezpiecznie frustruje, obie strony. A relacje z dziećmi? A kwestia codziennych nawyków członków rodziny? Tu jest potrzebny fachowiec, aby wyjaśnił, przygotował każdą ze stron na znowu wspólną egzystencję i to – naprawdę – w wielu aspektach.

Rozumiem. Analogicznie z sytuacją skazanego w lokalnym środowisku, czy miejscu pracy.

– Dokładnie. Tu chodzi o poważne problemy do rozwiązania. Kwestię wyobcowania, stygmatyzacji, dowartościowania, zaufania, podejścia do przyszłości, ale i przeszłości. Skazany – zabrzmi to banalnie – to też tylko człowiek. Trzeba mu pomóc ponownie przystosować się do życia z innymi ludźmi.

Widzę tu pewną analogię do np. pantery urodzonej w zoo, która nagle znalazła się w swoim naturalnym środowisku…

– Dobre porównanie. Tylko, że w przypadku skazanego ta bezradność, kolejne porażki i rozczarowania, nieumiejętność radzenia sobie z codziennością powięzienną, może zakończyć się tragicznie. Buntem, wewnętrzną agresją. A to już prosta droga do recydywy. Do świata, zachowań, które rozumie, w których w ostatnich latach izolacji musiał sobie radzić.

Reasumując, wasz Program, w tym aspekcie, ma pomóc skazanym we właściwym odnalezieniu się w społeczeństwie?

– Tak. Jemu, ale i jego bliskim. Skazany to nie maszyna. Więziennikom wystarczy, że odhaczą sobie kwadracik z promesą zatrudnienia i z miejscem pobytu po odbyciu kary. Ale to nie wystarczy. Pantera zmieniła środowisko. Musi nauczyć się w nim żyć, a pozostali z nią. Program daje wszystkim stronom taką szansę, a nam – społeczeństwu zwiększa szansę na normalne i bezpieczne sąsiedztwo…

Jak radzić sobie ze stresem?

Stres to niedobry towarzysz naszej codzienności.

Jak sobie z nim radzić, jak go pokonać?

Stres najprościej opisać można jako reakcję organizmu w odpowiedzi na wydarzenia które burzą naszą równowagę, obciążają lub przekraczają jego możliwości. Opisane wydarzenia nazywamy stresorami.

Stres w naszym życiu jest jak chleb powszedni. Doznajemy go codziennie w błahych lub poważnych sytuacjach dlatego wyróżniamy trzy odmiany stresorów. Pierwszym z nich są codzienne utrapienia takie jak przebita opona w nowym samochodzie, spóźnienie na ważne spotkanie, są to najczęściej stresory krótkotrwałe.

Kolejnym rodzajem stresu są stresory katastrofalne są to stresory które charakteryzują się oddziaływaniem na całe grupy ludzi w sposób dramatyczny np. wojny, powstania, kataklizmy. Ostatnimi już stresorami są stresory poważne charakteryzują się z tzw. zmianami życiowymi. Tutaj zatrzymajmy się na dłużej. Dla wielu osób odbywających karę pozbawienia wolności wyjście poza mury to sytuacja długo wyczekiwana jednak w momencie nadejścia zaczyna w nas budzić się stresor poważny stawiamy sobie w głowie pytania czy damy radę oraz jak to teraz będzie. Jest to reakcja całkowicie normalna ponieważ w waszym życiu dochodzi do poważnej zmiany. Wielu z was po wieloletnim wyroku musi zaaklimatyzować się na nowo, poznać nowych ludzi lub poszukać nowej pracy. Warto zauważyć, że mówimy w tym przypadku o stresie powstałym na skutek pozytywnej zmiany dlatego istotą stresu jest więc nie tyle obecność wydarzenia przykrego, co konieczność zaadaptowania, przystosowania do nowej sytuacji stanowiącej wyzwanie wymagające zmiany by odzyskać równowagę. Pamiętajcie jednak, że stres to reakcja organizmu nad którą idzie pracować. Ale jak sobie z nim poradzić? To jest dobre pytanie radzenie sobie ze stresem to bardzo szerokie zagadnienie, ale można udzielić kilka podstawowych wskazówek:

  • uwierz w siebie – pamiętaj, że to czy źle lub dobrze myślisz o sobie zależy w dużej mierze od tego czego o sobie nauczyłeś się w życiu, i że w znacznym stopniu możesz wzmocnić wiarę w siebie. Daj więc sobie szansę i naucz się pozytywnych rzeczy o sobie,
  • traktuj trudności jak wyzwania – niemal niezależnie od tego jakie trudności nas spotykają, zawsze możemy się dzięki nim czegoś nauczyć i znajdować w tym energię, nie bez powodu mówi się „co cię nie zabije to cię wzmocni”,
  • naucz się odprężać – tak samo jak organizm potrafi przystąpić do mobilizacji w postaci reakcji stresowej, może też się skutecznie odprężyć.
  • bądź aktywny fizycznie – aktywność fizyczna to jeden z prostych i skutecznych sposobów radzenia sobie ze stresem. Jesteś spięty? Idź na jogging
  • bądź aktywny umysłowo- aktywność umysłowa czyli trening twojego mózgu pozwoli ci dużo szybciej i w łatwiejszy sposób znaleźć rozwiązanie sytuacji, która dzisiaj może cię przerastać. Zaczniesz myśleć szybciej i racjonalnie,
  • poznaj i szanuj swoje uczucia – doświadczane emocje to ważne wskazówki od naszego ciała i umysłu. Staraj się ich słuchać i traktuj jak sprzymierzeńców,
  • mów o swoich emocjach- pozwoli Ci to oczyszczać swój organizm z nadmiaru emocji które się w tobie kotłują, ktoś cię zdenerwował zasygnalizuj mu to w delikatny sposób. Pamiętaj, żeby mówić o emocjach pozytywnych i negatywnych
  • skorzystaj z pomocy – rozmowa z bliską osobą o tym co trudne potrafi nieraz radykalnie zmienić postrzeganie trudności. Możesz też skorzystać z porady psychologa lub psychoterapeuty.

Każdy z nas przeżywa w życiu stres dlatego warto uczyć się tego jak sobie z nim radzić. Wiele osób ma “we krwi” sposoby radzenia sobie ze stresem, inny uczą się ich w trakcie życia. Ważne aby pamiętać, że nauka radzenia sobie ze stresem nie musi przebiegać w samotności. Skorzystaj z pomocy specjalisty. tak jak przy nauce jazdy samochodem posiadasz instruktora, który uczy cię obsługiwać samochód tak przy nauce radzenia sobie ze stresem możesz skorzystać z nauki psychologa lub psychoterapeuty, który nauczy cię sprawnie “obsługiwać” swoją psychikę, swój mózg, który jest bardziej skomplikowanym “urządzeniem” niż samochodem.

Po co, dla kogo i jak ma działać? Program „Interwencja i Wsparcie w Prawidłowym Powrocie do Społeczeństwa Osób Skazanych”

Rozmowa z Izabelą Jarczewską – przedstawicielem Stowarzyszenia Inicjatywa Obywatelska “Pro Civium” na temat idei i celu wdrażanego właśnie Programu „Interwencja i Wsparcie w Prawidłowym Powrocie do Społeczeństwa Osób Skazanych”.

Alicja Mliczek: Przyglądając się założeniom Waszego Programu nie można się oprzeć wrażeniu, że – w zasadzie – nic w nim nie ma takiego szczególnego, że skazani opuszczali więzienia, jakoś sobie radzili i nadal będą je opuszczać i przecież jakoś radzić.

Izabela Jarczewska: – Rozumiem, że mówi to Pani w oparciu o skrótowe informacje podane w założeniach programowych. Proszę tylko nie zapominać, kto ma być beneficjentem Programu. Nie profesorowie, czy ludzie obyci salonowo, ale – nikogo nie obrażając i trochę generalizując – ludzie prości, zwykli. Przestępcy i ich bliscy. My naprawdę przeanalizowaliśmy aspekty komunikacji z tą specyficzną przecież grupą ludzi. Oni nie chcą czytać książek, czy rozprawek o Programie. Muszą nie bać się z niego skorzystać. Ma być więc prosto i czytelnie.

Czyli, co, komu i kiedy się należy?

– Można to tak uprościć. Za to od kuchni, czy nasz projekt można uznać za uproszczony? Proszę wziąć pod uwagę, że działamy dwupłaszczyznowo. Z jednej strony naprawdę wielkie przedsięwzięcie w postaci – chyba pierwszej w historii tego kraju, może Europy – gazety. Nie szkolnego, czy a’la więziennego czasopisma, ale gazety stylizowanej szatą graficzną na brukowce. Po to, by była czytelna, komunikatywna, by niosła – przede wszystkim informację, nie formę, choć niczego jej nie zabraknie. W końcu polskie brukowce rozchodzą się w milionowym nakładzie.

Czyli elementem programu będzie gazeta. A w niej?

– Gazeta, przypomnijmy dla skazanych. Każda strona to kolejne informacje instytucjonalne, prawne, porady, kursy, wiadomości mające potencjalnie wpływ na właściwy powrót skazanego do społeczeństwa. I odpowiednio – portal internetowy będzie w ten sam sposób wspierał rodziny skazanych i osoby, które już opuściły zakłady karne. Przez portal będzie można porozmawiać z fachowcem, otrzymać poradę prawnika, czy dentysty, opowiedzieć o swoich obawach psychologowi. To tylko jedna z form oddziaływania, którą nieść ma w sobie portal i gazeta. I nie po to, by ludzie ci mieli coś na skróty, bez wysiłku. Naszym celem jest zapobieganie zjawisku recydywy. I jeszcze jedno. Zanim ktoś będzie mógł skorzystać z Programu, sprawdzimy go.

Czyli to nie pomoc i wsparcie dla każdego?

– Oczywiście, że nie. Interesują nas wyłącznie ci skazani, którzy biorą czynnie i z zaangażowaniem udział we własnym procesie resocjalizacji. Oni i ich rodziny. Może to brzmi brutalnie, dla kogoś niesprawiedliwe, ale takie prawo organizacji jaką jest stowarzyszenie. Działamy tak, jak chcemy, pomagamy komu chcemy, a na pewno nie ludziom, którzy w więzieniu np. grypsują, przejawiają agresję wobec innych, czy własnej rodziny, a czas kary spędzili wyłącznie na siłowni, tatuując się, czy oglądając programy telewizyjne. Kandydat na beneficjenta musi nas przekonać, że zrozumiał swoje postępowanie, że bardzo chce się zmienić, stać się znowu częścią społeczeństwa.

Skąd kadra do tak wielkiego przedsięwzięcia?

– Budując portal, czy gazetę bazujemy na razie na wolontariuszach i członkach stowarzyszenia. To naprawdę fachowcy w swoich dziedzinach. Prawnicy, kuratorzy, pedagodzy, psychologowie, itd. Gdy przyjdzie już czas na właściwy start, gdy znajdą się dodatkowe środki, a zapraszamy do współpracy także prywatne przedsiębiorstwa, w co nie wątpię, przyjdzie czas – także w zależności od natężenia popytu, na stałe zatrudnienie specjalistów.

Rozmawiała Alicja Mliczek
Przygotowano na zlecenie Zespołu ds. Public Relations

Przepustka z więzienia. Musi, czy może być?

Ministerstwo Sprawiedliwości coraz bardziej obostrza zasady korzystania przez skazanych z systemu przepustkowego. Zdarza się, że – z powodu zachowania jednego skazanego podczas zezwolenia na opuszczenie jednostki – wszyscy są, zbiorowo, karani. I tak osoba, która właściwie realizuje się (readaptuje społecznie) na przepustkach, nagle dowiaduje się, że od jutra nie korzysta z nich, w ogóle, albo może raz w miesiącu. Za karę.

Zgodnie z art. 92 KKW pkt 9 KKW skazanym można udzielać przepustek z zakładu karnego, nie częściej niż raz w miesiącu, łącznie na okres nieprzekraczający 28 dni w roku. Przepustki są najdalej idącą formą utrzymywania i podtrzymywania kontaktów skazanych ze światem zewnętrznym, które umożliwiają skazanemu bezpośrednie spotkanie z bliskimi poza zakładem karnym. Jak wskazuje Ewa Dawidziuk, „w literaturze podkreśla się, że jeżeli więzień ma możliwość okresowo opuścić jednostkę penitencjarną i pójść od domu, może to zmniejszyć przynajmniej niektóre problemy, które wynikają z faktu pozbawienia wolności, w tym problemy natury seksualnej oraz związane z relacjami pomiędzy skazanymi a ich partnerami. Stąd, jeżeli to tylko możliwe, więzień powinien otrzymywać przepustki do domu regularnie i kryteria ich udzielania powinny podlegać zrozumiałym, oczywistym zasadom. Jeżeli są przyznawane jako przywilej, na podstawie arbitralnych decyzji, i jako nagroda za dobre zachowanie, dewaluuje to przepustki więzienne jako środek podtrzymywania więzi z rodziną, kontaktów społecznych oraz może powodować poczucie niesprawiedliwego traktowania.” [1]. Jak wskazuje autorka „rozszerzanie praktyki udzielania przepustek jest słuszne i nie ma od tego odwrotu, co można wywieść tak z zaleceń międzynarodowych, jak i zakresu udzielania zezwoleń na opuszczenie zakładu karnego.” Bowiem możliwość opuszczenia przez skazanego zakładu bezpośrednio przekłada się na jego relacje z rodziną i innymi bliskimi osobami.

Przygotowano na podstawie konkretnego przypadku skazanego z Aresztu Śledczego w Poznaniu

Zgodnie z art. 137 i 138 § 8 KKW skazanemu wyróżniającemu się dobrym zachowaniem w czasie odbywania kary mogą być przyznawane nagrody, w tym m. in. zezwolenie na opuszczenie zakładu karnego bez dozoru. SSR Krzysztof Dąbkiewicz wskazuje, że „w doktrynie podkreśla się rolę przepustek i zezwoleń jako instrumentu ułatwiającego reintegrację społeczną skazanych. Umożliwiają one bowiem nie tylko utrzymywanie więzi z najbliższymi, ale także osobiste załatwienie wielu istotnych spraw, co być może pozwoli, po opuszczeniu zakładu karnego, na funkcjonowanie w społeczeństwie bez wchodzenia w konflikt z prawem. Mogą pomóc w zdobywaniu wiedzy i kwalifikacji w warunkach wolnościowych, co jest szczególnie istotne ze względu na niski poziom wykształcenia wielu skazanych, a także nieposiadanie umiejętności istotnych na rynku pracy, których zdobycie nie zawsze jest możliwe w warunkach zakładu karnego.” [2]. Autor akcentuje także kwestię podkreślaną w doktrynie, że „powodem stosowania różnego rodzaju formy urlopowania więźniów, w postaci przepustek i wyjść, są negatywne skutki kary pozbawienia wolności, w tym w szczególności zjawisko prizonizacji i kryminogenny charakter kary pozbawienia wolności, co w efekcie przynosi systematyczny wzrost powrotu do przestępczości.”

Ponadto, zgodnie z zaleceniami Rady Europy nr R (82) 16 w sprawie przepustek dla więźniów, przepustki są jednym ze środków ułatwiających resocjalizację skazanych oraz ułatwiają reintegrację społeczną. Rada Europy rekomenduje aby państwa członkowskie przyznawały przepustki w jak najszerszym możliwym zakresie, między innymi z powodów rodzinnych ale też zawodowych i edukacyjnych.

Udzielając przepustki uwzględnić należy także uwzględnić naturę i powagę popełnionego czynu, długość odbytego wyroku i odbytej już kary, osobowość i zachowanie więźnia oraz zagrożenie jakie stanowi on dla społeczeństwa, sytuację rodzinną i socjalną więźnia (jeżeli może ona ulec zmianie w trakcie odbywania kary więzienia) a także celowość przyznania, długość oraz warunki przebywania na przepustce. Biorąc pod uwagę powyższe, przepustki powinny być przyznawane osobom pozbawionym wolności jak najwcześniej i tak często, jak to tylko możliwe. Rada Europy wyraża ww. rekomendacji stanowcze poparcie dla jak najczęstszego udzielania osobom pozbawionym wolności zezwoleń na opuszczenie zakładu karnego.

Podsumowując, Skazany chcąc w naturalny sposób podtrzymywać kontakty z narzeczoną i córką, realizować się zawodowo (przejmując również w ten sposób obowiązek utrzymania siebie i rodziny) ma prawo ubiegania się o regularne przyznawanie przepustek. Zapewni Mu to bowiem podstawowy poziom stabilizacji, który przyczyni się do aktywnego i odpowiedzialnego budowania podstaw swojego życia na wolności (co nastąpi w stosunkowo krótkim czasie). Należy więc dołożyć wszelkich starań aby wykorzystać potencjał i zaangażowanie, które skazany wykazuje już w tym momencie i nie doprowadzić do demotywowania i „podcinania skrzydeł” co w konsekwencji przyczyniałoby się tylko do stwarzania warunków sprzyjających powrotowi na drogę przestępczą.

Analizując sytuację Skazanego nie można pomijać jego pro-aktywnej postawy a także nienagannego zachowania w czasie odbywania kary. Skazany nie było bowiem nigdy karany dyscyplinarnie, nigdy nie otrzymał nagany i co więcej był nagradzany już ponad 250 razy. Nigdy nie doszło też ze strony Osadzonego do naruszenia zasad przepustkowych Podkreślenia wymaga także fakt, iż angażuje się On w działania społeczne i przedsięwzięcia lokalne, jest aktywnym wolontariuszem, co pokazuje, że stara się być nie tylko „zwykłym” obywatelem ale także takim, który aktywnie działa na rzecz społeczeństwa. Należy więc dać Mu szansę spełnienia wewnętrznej potrzeby zadośćuczynienia i działania dla dobra ogółu. Stara się też regularnie edukować ucząc się języka niemieckiego oraz ćwiczyć hart ducha i wewnętrzną dyscyplinę poświęcając czas na hobby (sport i szachy).

Docenienia wymaga także fakt podjęcia przez Skazanego własnej działalności gospodarczej co wymaga nie tylko ogromnej determinacji ale także skutecznego, logicznego działania, które skazany podejmuje, pokazując tym samym, że ma bardzo duże szanse aby zasilić grono prężnie działających przedsiębiorców a nie biernych obywateli oczekujących jedynie na wsparcie socjalne państwa. Ze względu na brak możliwości, regularnego i w miarę możliwości przewidywalnego, opuszczania Zakładu Karnego firma prowadzona przez Osadzonego poniosła straty wizerunkowe. Dochodzi do odwoływania zaplanowanych dużo wcześniej spotkań a w konsekwencji Skazany traci nie tylko profesjonalny wizerunek firmy ale też potencjalnych klientów, w wkrótce przełoży się na znaczne straty finansowe.

Nie bez znaczenia pozostaje także aspekt życia rodzinnego, w które wkradł się nagle niepokój i utrudniający budowanie poczucie bezpieczeństwa brak stabilności przejawiający się w braku przepustek. Osadzony nie miał możliwości pojawienia się na pogrzebie wujka. Brak obecności w domu prowadzi do frustracji wewnątrz związku z narzeczoną. Pojawiają się niepotrzebne sprzeczki i zwyczajna ludzka obawa.

Co do kwestii ograniczania przepustek ze względu na incydent z listopada 2018 r., wskazać należy, że niezasadnym i zupełnie bezpodstawnym jest postępowanie Ministerstwa Sprawiedliwości stosującego swego rodzaju odpowiedzialność zbiorową wszystkich skazanych za zdarzenie, na które nie mieli oni najmniejszego wpływu. Warto zwrócić uwagę na treść oświadczenia Rzecznika Praw Obywatelskich [3], który komentując podobną sprawę odniósł się do tego następująco:

„Rzecznik Praw Obywatelskich dostrzega ludzki wymiar tragedii, rozumie ból osób najbliższych ofiarom i wyraża im współczucie. Jednak podkreśla: sugerowanie opinii publicznej, że za opisaną w mediach tragedię stoi system przepustek, jest działaniem nieodpowiedzialnym, koniunkturalnym, wręcz groźnym społecznie.

Pojedyncza sytuacja nie może być podstawą generalnego kwestionowania udzielania przepustek systemowych, które – w najlepszym interesie społecznym – przewiduje obowiązujące prawo (art. 92 k.k.w, art. 138 § 1 pkt 8 k.k.w.). System przepustkowy trzeba poprawiać analizując błędy. Trzeba pamiętać, że bez tego systemu wszyscy bylibyśmy mniej bezpieczni.

Zero przepustek to zero ryzyka w trakcie kary i ogromne ryzyko po jej odbyciu”.

Nie ma więc prawnych podstaw do ograniczania Osadzonemu udzielania przepustek. Natomiast jeśli taka decyzja odmowna zapadnie, Osadzony powinien otrzymać w najszerszym możliwym zakresie, informację o powodach nieudzielenia przepustki, co wynika z zalecenia Rady Europy nr R (82) 16.

Ponadto, zgodnie z art. 164 KKW okres do 6 miesięcy przed przewidywanym warunkowym zwolnieniem lub przed wykonaniem kary stanowi czas niezbędny na przygotowanie skazanego do życia po zwolnieniu. Skazany więc będzie mógł w najbliższym czasie wystąpić o ustalenie takiego okresu.

[1] Traktowanie osób pozbawionych wolności we współczesnej Polsce na tle standardów międzynarodowych, _Ewa Dawidziuk, LEX 2013, nr 166290.

[2] Kodeks karny wykonawczy. Komentarz_, Krzysztof Dąbkiewicz, LEX 2018, nr 10773.

[3] https://www.rpo.gov.pl/pl/content/przepustki-dla-wiezniow-oswiadczenie-RPO

Dlaczego nie pomagamy recydywistom?

Rodziny skazanych, ale i sami osadzeni z podgrupą „R” zadają nam bardzo często pytanie, dlaczego nasze działania ograniczamy wyłącznie do pomagania tzw. „petce” (pierwszy raz karanym).

Rozmowa z Izabelą Jarczewską, przedstawicielem Stowarzyszenia Inicjatywa Obywatelska „Pro Civium”, z siedzibą w Poznaniu.

Amanda Powałowska: – Podobno niezwykle często słyszycie taki zarzut. Niektórzy dyrektorzy jednostek także boleją nad faktem, że wasza ewentualna pomoc może skupić się wyłącznie na osobach pierwszy raz karanych.

Izabela Jarczewska: – To prawda. Przypomina mi się taka sytuacja, nie tak odległa czasowo, gdy wdrażaliśmy usługę „Porozmawiaj z Bliskimi”. Opublikowaliśmy na ten temat materiał informacyjny na Facebook’u i się zaczęło. Rodziny osób wielokrotnie karanych zaczęły się odzywać z – trochę żalem, trochę pretensjami, że bezpłatne karty telefoniczne powinni otrzymywać wszyscy skazani, że tworzymy podziały na lepszych i gorszych, wreszcie, że pogardzamy recydywistami, a przez to jesteśmy niewiarygodni.

Mocne słowa. I jak stowarzyszenie rozwiązało problem? Jak się państwo wytłumaczyliście? W końcu skazany to skazany. Tak samo zapewne siedzi się za kratami pierwszy raz karanemu i piętnasty raz karanemu?

–Nie tłumaczyliśmy się i nie będziemy tłumaczyć. Stowarzyszenie to, zgodnie z wolą ustawodawcy, grupa ludzi, którzy kierując się jakimś dobrowolnym, wspólnym celem, zrzeszają się w organizację i realizują obrany cel. My sobie taki obraliśmy, tj. pomoc osobom, którzy popełnili w życiu błąd, straszny błąd, bo godzący w czyjeś życie, zdrowie lub inne dobro, ale zrozumieli go, poddali się oddziaływaniom penitencjarnym, współpracują w tym zakresie z administracją jednostki, sami, co najważniejsze, pracują nad swoją samopoprawą.

Czyli pomoc tak, ale wybranym…

– Tak. To nasz cel. Ludzie, którzy zbłądzili, ale zrozumieli swój błąd. Recydywistom nie pomagamy. Kłóci się to z ideą naszej organizacji. Każdy ma prawo do drugiej szansy – tak brzmi nasze motto. Nie trzeciej, czy piątej. W naszym odczuciu, człowiek, który permanentnie popełnia przestępstwa i co jakiś czas trafia do więzienia, to jego wybór. W pewnym sensie sposób na życie, a więc wybór. Nie widzimy zatem argumentów przemawiających za przeznaczaniem naszych prywatnych, czy publicznych pieniędzy na ułatwianie tej grupie skazanych odbywania kary. Kolejny raz – przypominam. Jest to też ostrzeżenie, swego rodzaju jasny przekaz dla tych, którzy pierwszy raz trafili do zakładu karnego. Zrobicie to jeszcze raz – nie liczcie na nasze wsparcie.

A co z rodzinami recydywistów? Przecież to nie żony, czy ojcowie popełniali przestępstwa?

– Faktycznie. Dlatego każdy członek rodziny osoby wielokrotnie karanej może liczyć na nasze wsparcie, oczywiście w zakresie jego dotyczącym, nie osadzonego. Powiem więcej, rodzin skazanych nie pytamy, co zrobił ich bliski i który raz. Nie ma to dla nas znaczenia. Rodziny sprawców przestępstw są w pewnym sensie także ich ofiarami.

Wracając do osób pierwszy raz karanych. Wczytując się dokładniej w wasz program nie można po jego lekturze stwierdzić, że pomagacie zawsze i wszystkim?

– Tak. Regulamin programu jasno określa, których osadzonych chcemy wspierać. Jeszcze raz powtórzę. Stowarzyszenie „Pro Civium” wierzy w zasadę drugiej szansy. Rozumiemy to tak. Człowiek popełnia czyn zabroniony. Trafia pod sąd, potem do więzienia. I tu albo zaczyna rozumieć, co uczynił, że skrzywdził drugiego człowieka, że tym samym skrzywdził także swoich bliskich i że zrobi wszystko, by to się już nigdy nie powtórzyło. I zaczyna działać.

Ale przecież nikt nie wie, co siedzi w głowie takiego człowieka?

– Oczywiście. Telepatami nie jesteśmy. Ale przecież, po czynach poznacie człowieka. A fakt odbywania kary doskonale, transparentnie pokazuje, czy z tym człowiekiem dzieje się coś pozytywnego, czy to tylko koniunkturalne zachowanie. Dlatego nie pomagamy karanym dyscyplinarnie, nie pomagamy osadzonym, którzy odmówili administracji udziału w zajęciach socjalizujących, czy odmówili podjęcia pracy. Nie interesują nas osadzeni agresywni, czy chcący robić „karierę” w zakładzie karnym. I od razu odpowiadam na pytanie – tak – są tacy osadzeni, którzy przez np. 10 lat odbywania kary nigdy nie zostali ukarani dyscyplinarnie.

Program wyklucza także osoby zaburzone?

– Tak, ale nie z tych samym względów. Osoby, jak to nazwaliśmy – zaburzone, są chore. Inna sprawa, czy – w ogóle – powinny być w izolacji penitencjarnej, czy w szpitalach. Człowiek chory nie kontroluje swoich zachowań. W pewnym sensie nie odpowiada za nie. Nie znaczy to, że nie powinien być izolowany od społeczeństwa za to co zrobił, ale znaczy to, że zasada drugiej szansy z przyczyn, w zasadzie od niego niezależnych, nie dotyczy go. Taka osoba powinna być objęta leczeniem, pomocą medyczną specjalistów.

To chyba grząski temat. Zaburzony seksualnie pedofil nie powinien znaleźć się w więzieniu za to, co zrobił?

– W pytaniu jest już odpowiedź. Jeśli mówimy o zaburzeniu preferencji seksualnych, to mówimy o osobie chorej. Chorzy trafiają do szpitala. Inna sprawa, że także naszym zdaniem preferencyjny pedofil winien być w tym szpitalu w warunkach takiego zabezpieczenia, że uniemożliwiałoby mu to skrzywdzenie kolejnej osoby.

Przecież tych ludzi nie da się wyleczyć?

– Tak. Ale można w nich wyrobić nawyk zachowań kontrolnych i świadomości nieuniknionej opresji karnej za to, co się za chwile może wydarzyć.

Wywiad przeprowadziła Amanda Powałowska – Zespół ds. Public Relations Stowarzyszenia Inicjatywa Obywatelska “Pro Civium”