Jak budujemy relację z dzieckiem?

Pytanie, jak stworzyć udaną relację z dzieckiem zadaje sobie wielu rodziców – o ile nie wszyscy. Będąc rodzicem chcemy stworzyć z naszym dzieckiem jak najlepszą więź. W tym celu posługujemy się świadomie i nieświadomie wachlarzem technik. To, jakie kroki podejmiemy, aby stworzyć naszą wymarzoną relację zależy od kilku czynników, a najmocniej oddziałującym czynnikiem są nasze nieświadome schematy. Nasze nieuświadomione, wyparte doświadczenia, w których zajmowaliśmy rolę dziecka, osoby zależnej. Z biegiem czasu, kiedy sami staliśmy się rodzicem przejęliśmy rolę autorytetu, osoby decyzyjnej. Często w takiej sytuacji zwyczajnie powtarzamy schemat relacji, której my sami doświadczyliśmy.

Powtarzanie schematu

Tkwienie w schemacie nie jest sytuacją bez wyjścia.  Jest to sytuacja, którą możemy zmienić, ponieważ mamy wpływ na nasze zachowanie. Aby to zrobić potrzebujemy uświadomić sobie nasze schematy. Refleksja na temat naszego zachowania to proces bardzo złożony i często wymaga profesjonalnego wsparcia w postaci psychoterapii, która najskuteczniej pomoże nam zmienić nasz schemat działania, jeśli mamy taką wolę.

Czy stary schemat zawsze jest szkodliwy?

Oczywiście nie każdy schemat jest wadliwy i nie każdy potrzebuje go zmieniać. Mamy prawo zachowywać się i myśleć tak jak chcemy – pod warunkiem, że nasze działania bądź ich brak nie sprawiają cierpienia dziecku. Czy to w postaci nadopiekuńczości czy jej braku.  Choć niektórzy uważają, że dzieci są ich własnością i mogą postępować wobec nich tak jak uważają – nie jest to prawdą.

Tak jak uczymy się szkodliwych mechanizmów, które krzywdzą dzieci, tak też uczymy się dobrych nawyków i zachowań.

Zastanawiając się nad tym czy dane zachowanie jest właściwe, warto zwrócić uwagę na to, czemu ono służy. Czy służy dziecku – jego poczuciu bezpieczeństwa, przynależności czy potrzebie bycia ważnym? Czy służy rodzicowi – udowodnieniu, że ma on rację czy spełnieniu jego innej potrzeby? Jeśli znamy odpowiedź na pytanie, jaką funkcję dla nas pełni dane zachowanie, to stajemy się bliżej zrozumienia mechanizmów, które wykorzystujemy w naszej relacji z dzieckiem.

Idealny rodzic

Będąc w momencie, w którym zaczynamy być krytycznym wobec własnego zachowania możemy doświadczyć poczucia, że nigdy nie staniemy się idealnym rodzicem, którym życzylibyśmy sobie być. Poddając się refleksji nad naszym zachowaniem, naszymi reakcjami zaczynamy zauważać coraz więcej sytuacji, które z obecnej perspektywy wolelibyśmy rozegrać inaczej.

Nigdy nie zostaniemy idealnym rodzicem, ponieważ taki nie istnieje.

Doświadczanie presji na bycie idealnym rodzicem ściśle wiąże się z treściami, które widzimy dookoła, a które nie ukazują całości rodzicielstwa. Social media pełne są kont parentingowych, które ukazują tylko te piękne momenty, a jednocześnie ukrywają trudne chwile. Przebywając z takimi treściami można łatwo dojść do wniosku, że to z nami jest coś nie w porządku i że tylko nam zdarzają się gorsze momenty. Nie jest to prawdą. Ale istnieje jeszcze jeden powód, dla którego powinieneś porzucić wizję o staniu się idealnym rodzicem.

„Twoje dziecko nie potrzebuje idealnego rodzica.
Ono potrzebuje wystarczająco dobrego rodzica.”

Wystarczająco dobry rodzic nie jest idealnym rodzicem, ale jest rodzicem idealnie dopasowanym do potrzeb swojego dziecka. Wystarczająco dobry rodzic realizuje podstawowe potrzeby swojego dziecka, niezbędne do prawidłowego rozwoju. Oznacza to, że taki rodzic zapewnia dziecku poczucie bezpieczeństwa, przynależności, bycia ważnym, a także autonomii i sprawczości. D. Winnicott czyli twórca pojęcia „wystarczająco dobra matka” miał na myśli relację, w której rodzic dostraja się do potrzeb dziecka. Rodzic, który reaguje na zmieniające się zachowania i sygnalizowane nim potrzeby dziecka, które jest w pełni zależne od rodziców. Psychologowie zainteresowani rozwojem dziecka podkreślają, że wystarczająco dobry rodzic akceptuje swoje dziecko i kocha, a także dopuszcza, aby doznawało ono do pewnego stopnia frustracji.

Komunikacja fundamentem więzi

Sposób w jaki komunikujemy się z otoczeniem, bezpośrednio wiąże się z jakością więzi, którą tworzymy. Rozmawiając z dzieckiem, warto zwrócić uwagę na to, jak formułujemy nasz komunikat. Jak wygląda rozmowa w sytuacjach trudnych, a jak w miłych chwilach? Zauważając różnicę w komunikacie, w zależności od sytuacji, możemy świadomie na nie wpływać. Komunikując swoje potrzeby i swoje spojrzenie na daną sytuację wyrażamy siebie, do czego mamy pełne prawo. Jeśli jednak w trudnych sytuacjach zamiast mówić o sobie, mówimy o drugiej osobie – nie bywa to mile odebrane.

W trudnych sytuacjach, kiedy nie zwracamy świadomie uwagi na słowa, które wypowiadamy, budowanie relacji może być trudne, ponieważ możemy nie zdawać sobie sprawy z tego co mówimy i jak może to zostać odebrane.

Mówiąc „zrobiłeś to źle” mamy na myśli fakt, że nam nie podoba się dana rzecz, co możemy powiedzieć w sposób niewiniący drugiej osoby – np. „wolałabym, aby…”, „myślę, że byłoby lepiej, gdyby…”, „widzę to inaczej niż Ty”. Komunikat wyrażający nasze zdanie to nie komunikat służący temu by dziecko zmieniło swoje.

Mamy prawo mieć odmienne zdanie – kluczem jest to jak je zakomunikujemy.

Komunikując się z otoczeniem warto porozumiewać się językiem serca – Porozumieniem Bez Przemocy. Jest to sposób komunikacji, który zakłada zauważenie potrzeb – zarówno naszych, jak i rozmówcy i odwołanie się do nich. M. Rosengerg, twórca Porozumienia Bez Przemocy, proponuje, aby formułując komunikat unikać osądzania, oceniania i mówienia pod wpływem silnych, negatywnych emocji. Kiedy czujemy zniecierpliwienie, ponieważ zaraz będziemy spóźnieni i w przypływie tych emocji chcemy powiedzieć dziecku „Pospiesz się! Guzdrzesz się!”, możemy zrobić to językiem serca, mówiąc o naszych potrzebach w tej sytuacji: „Boję się, że się spóźnimy. Ubierzmy się szybko, bo już czas wychodzić”.

Bezstresowe wychowanie?

Często, czytając czy rozmawiając o wychowaniu dzieci w duchu bliskości, akceptacji i porozumienia bez przemocy możemy spotkać się z zarzutem, że jest to bezstresowe wychowanie, które prowadzi do wielu niepożądanych skutków. Zarzut ten jest oczywiście błędny, ponieważ zakłada, że pełna akceptacja dziecka takim jakim jest oznacza akceptację jego wszelkich zachowań, co nie jest prawdą. Dziecko potrzebuje akceptacji dla tego jaką jest osobą. Potrzebuje jednocześnie granic, które powinny zostać wyznaczone przez rodziców. A ten warunek wyklucza praktykowanie tzw. bezstresowego wychowania, które samo w sobie stanowi zaprzeczenie, ponieważ wychowując dzieci w sposób utożsamiany z tym terminem narażamy dziecko na ogromny stres. Granice dają dziecku poczucie bezpieczeństwa, które jest niezwykle istotne dla prawidłowego rozwoju. Jego brak wiąże się z wieloma trudnościami w funkcjonowaniu psychicznym i społecznym, zarówno w dzieciństwie jak i w dorosłości.

Akceptacja dziecka polega na poznaniu go i zaakceptowaniu tego jakim jest. To pozwolenie dziecku na to by było sobą – spełniało swoje marzenia, a nie marzenia rodziców.

Akceptacja to pozwolenie dziecku na podejmowanie własnych wyborów – w tym błędnych decyzji, które będą dla niego szansą do nauki.

Danie dziecku autonomii do wyrażenia siebie w sposób, który dziecku odpowiada, bez względu na to jakie rodzice mają wobec niego oczekiwania. Uszanowanie, że oczekiwania rodziców pozostają ich oczekiwaniami i dziecko nie ma obowiązku ich spełniać. Pozwolenie dziecku na doświadczanie frustracji.

Kaja Runo
REKLAMA
Trzecie wydanie czasopisma „PostPenit”, a w nim m.in. wywiad z Prezes Zarządu oraz nowymi Pełnomocnikami Zarządu, a także artykuły poświęcone tematyce psychologicznej i prawnej.

NUMER 6

Drugie wydanie odnowionego czasopisma „PostPenit”, a w nim m.in. wywiad z inspektorem Mariuszem Ciarką, Rzecznikiem Prasowym Komendy Głównej Policji, rozważania na temat rodzicielstwa, omówienie kwestii prawnych związanych z funkcjami kar, felieton „Z sali rozpraw”, o traumie w czasach pandemii i co nieco o przemocy seksualnej.

NUMER 5

Pierwsze wydanie nowej odsłony czasopisma „PostPenit”, które jest połączeniem jego poprzedniej wersji oraz „Ways to Go”. Świeże spojrzenie na tematykę penitencjarystyki.

NUMER 4

Wydanie poświęcone w dużej części ofiarom przestępstw i przyczynom powstawania patologii w rodzinach. Także II edycja Konkursu dla Osadzonych.

NUMER 3

W numerze wywiad z Karoliną Sikorą na temat m. in. skazanych działających pro bono oraz materiały publikacje dotyczące problemu resocjalizacji.

NUMER 2

W numerze kilka tematów poświęconych dzieciom skazanych i wpływie osadzonego rodzica na ich rozwój emocjonalny i społeczny.

NUMER 1

W Państwa ręce oddajemy pierwszy numer gazety kolportowanej wyłącznie na terenie jednostek penitencjarnych z przeznaczeniem dla osób pozbawionych wolności.

– To chyba pierwsza taka inicjatywa w Europie – mówi Izabela Jarczewska, przedstawiciel Stowarzyszenia wydającego czasopismo. – Mam nadzieję, że spotka się z zainteresowaniem tej specyficznej grupy czytelników i wyrozumiałością Służby Więziennej.

Czasopismo jest bezpłatne, będzie dostępne na oddziałach mieszkalnych, w świetlicach i poczekalniach przy salach widzeń.

Wszelkie prawa zastrzeżone
Menu