Z sali rozpraw

FELIETON

Wstyd w postępowaniu dowodowym

Oskarżony na sali sądowej. Prokurator zarzuca mu obcowanie z małoletnimi, z których jedna ma lat 10, druga 8. Podsądny konsekwentnie nie przyznaje się do winy. Składa obszerne wyjaśnienia. Sąd przesłuchuje głównego świadka oskarżenia – byłą żonę. To ona złożyła doniesienie – na wtedy jeszcze męża – że dopuścił się innych czynności seksualnych z własnymi dziećmi. Zarzut, w stosunku do młodszej kilkukrotnie ewoluował, aby ostatecznie przyjąć formę usiłowania dokonania czynności seksualnej w postaci ocierania się penisem o córkę podczas zabawy. Zarzut w stosunku do drugiej dotyczył nakłonienia dziecka do dotykania penisa.

Dziewczynki kilkukrotnie zmieniały zeznania. Żadna nie potwierdziła, że widziała penisa ojca. Kluczową stała się zatem opinia biegłej psycholog, która stwierdziła, że pokrzywdzone nie przejawiają skłonności do konfabulacji, ich wypowiedzi są, co prawda, dziecinne ze względu na wiek, ale logiczne, zdania złożone, przejawiają objawy traumy mogącej być efektem wykorzystania seksualnego. Matka utrzymuje, że dziewczynki same jej powiedziały
o penalizowanych wydarzeniach.

Oskarżony został doprowadzony na rozprawę przez funkcjonariuszy policji, z aresztu śledczego. Przed drzwiami sali rozpraw czekały na niego tabuny reporterów, kamery i mikrofony, temat wszak bardzo nośny. Na oddziale aresztu zdążył już dobitnie pojąć, co inni osadzeni myślą o pedofilach. Także, że niewielka różnica jest między nimi a funkcjonariuszami, z tą tylko dyferencją, że żaden mundurowy go dotąd nie uderzył. Wie też, że rodzina jest w szoku, pracodawca wyrzucił go z pracy. Matka, na widzeniu, powiedziała tylko dwa słowa i wciąż płakała: „taki wstyd!”.

Rozprawa. Zeznaje była żona, jej siostra, sąsiadka, której od dawna wydawało się, że on to pedofil, tak patrzył na te dzieci. Potem biegła psycholog od dziewczynek i seksuolog, który badał go na zlecenie prokuratury. Wszyscy mówią o pedofilii, penisie, dotykaniu dzieci, córek. Na sali siedzą dziennikarze. Już wie, że nie będzie miał jutro życia. Krzyki przez okna, walenie w drzwi celi, wyzwiska, groźby… Wszyscy na niego patrzą. Policjanci-faceci, pewnie sami mają dzieci. Nawet jego adwokatka z urzędu jest bardzo zasadnicza.

Sąd pytał go, czy, ze względu na dobro dzieci, wnosi o przesłuchanie przed sądem córek. Adwokatka odwraca się i szepcze mu, że tak, że zaakcentujemy nieścisłości z tym członkiem. Młodsza też zmieniała zeznania. Że to jedyna szansa, bo wcześniej obrońcy nie było przy ich przesłuchaniu (styczeń 2005 roku, godzina 23.45, komisariat Policji, przesłuchanie dzieci bez psychologa, w tej roli mundurowy (przyp. autora)). Oskarżony widzi wszystkich na sali. Wstaje, krótko odmawia. Nie wnosi o przesłuchanie córek.

Tydzień później sąd ogłasza wyrok. Zostaje skazany na 8 lat pozbawienia wolności. Nie odwołuje się. Adwokatka powiedziała, że wtedy sąd na pewno przesłucha jego dzieci.

Dwa lata później zapytałem już wtedy skazanego, dlaczego przy tylu wątpliwościach, nie chciał przesłuchania córek. „Wstydziłem się” – odpowiedział krótko. – „Po prostu. Wstydziłem”.

Udziału w spektaklu „Jestem pedofilem, krzywdziłem własne córeczki”? Szczegółów z przesłuchania w obecności tak małych dzieci? Prawdy, która by go pogrążyła? Spojrzeń córek? Przecież jest ich ojcem. Mediów, które znowu napiszą o nim, w zasadzie, co chcą? Funkcjonariuszy policji? Normalnych mężczyzn, którzy przy nim nic nie mówią, a dla innych skazanych są normalni? Adwokatki – kobiety, że zamiast, jak trzeba, być jego obiektem zainteresowań, wie, że on woli małe dziewczynki?

Wstyd. Czy sąd mógł doprowadzić do wydania skazującego wyroku wobec osoby niewinnej? To byłoby porażką systemu sprawiedliwości. Już studenci prawa uczą się, że lepiej uwolnić z braku dowodów stu zwyrodnialców, niż uznać winnym jednego niewinnego człowieka.

Rodzi się pytanie. W ilu sprawach karnych wstyd oskarżonego powodowany różnymi okolicznościami może determinować orzeczenie sądu? A jeśli tak może być? Czy można wykluczyć taką możliwość? Jak się odnosi do tego warstwa dowodowa postępowania spaczona ludzką emocją – wstydem?

Dlaczego sąd tak łatwo odstąpił od przesłuchania? Nie pytam o dobro dzieci, pytam o aspekt dochodzenia do prawdy, ważenia dowodów, zadumy nad powodem irracjonalnej decyzji oskarżonego…

Wstyd w postępowaniu karnym… W ogóle, o czym mowa…

Tylko…, jeśli ten człowiek był naprawdę niewinny…?

Zblazowany Prawem
Trzecie wydanie czasopisma „PostPenit”, a w nim m.in. wywiad z Prezes Zarządu oraz nowymi Pełnomocnikami Zarządu, a także artykuły poświęcone tematyce psychologicznej i prawnej.

NUMER 6

Drugie wydanie odnowionego czasopisma „PostPenit”, a w nim m.in. wywiad z inspektorem Mariuszem Ciarką, Rzecznikiem Prasowym Komendy Głównej Policji, rozważania na temat rodzicielstwa, omówienie kwestii prawnych związanych z funkcjami kar, felieton „Z sali rozpraw”, o traumie w czasach pandemii i co nieco o przemocy seksualnej.

NUMER 5

Pierwsze wydanie nowej odsłony czasopisma „PostPenit”, które jest połączeniem jego poprzedniej wersji oraz „Ways to Go”. Świeże spojrzenie na tematykę penitencjarystyki.

NUMER 4

Wydanie poświęcone w dużej części ofiarom przestępstw i przyczynom powstawania patologii w rodzinach. Także II edycja Konkursu dla Osadzonych.

NUMER 3

W numerze wywiad z Karoliną Sikorą na temat m. in. skazanych działających pro bono oraz materiały publikacje dotyczące problemu resocjalizacji.

NUMER 2

W numerze kilka tematów poświęconych dzieciom skazanych i wpływie osadzonego rodzica na ich rozwój emocjonalny i społeczny.

NUMER 1

W Państwa ręce oddajemy pierwszy numer gazety kolportowanej wyłącznie na terenie jednostek penitencjarnych z przeznaczeniem dla osób pozbawionych wolności.

– To chyba pierwsza taka inicjatywa w Europie – mówi Izabela Jarczewska, przedstawiciel Stowarzyszenia wydającego czasopismo. – Mam nadzieję, że spotka się z zainteresowaniem tej specyficznej grupy czytelników i wyrozumiałością Służby Więziennej.

Czasopismo jest bezpłatne, będzie dostępne na oddziałach mieszkalnych, w świetlicach i poczekalniach przy salach widzeń.

Wszelkie prawa zastrzeżone
Menu