Przyzwolenie na przemoc seksualną w społeczeństwie

Przemoc seksualna jest rodzajem przemocy, który najczęściej spotyka kobiety ze strony mężczyzn. Jest to każde zachowanie na tle seksualnym, na które osoba nie wyraża świadomej zgody. Poza najczęściej omawianym zgwałceniem, istnieje wiele zachowań, które się do niej zaliczają. Z mniej zagrażających są to na przykład zaczepki słowne, słyszane nawet w miejscach publicznych, przy dużej ilości osób. Bardziej zagrażające są już zachowania, w których dochodzi do kontaktu fizycznego: niechciany dotyk (nie tylko miejsc intymnych), przekraczanie granic przez lekarzy w trakcie wizyt, zmuszanie dzieci do siadania na czyichś kolanach, mimo że nie mają na to ochoty. Do najbardziej szkodliwych zaliczamy zachowania, które wykorzystują przemoc fizyczną, manipulację lub nadużycie władzy oraz prowadzą do zachowań seksualnych. Może to być obserwowanie kogoś w trakcie zachowań seksualnych, nagrywanie bez zgody, udostępnianie prywatnych zdjęć, które otrzymało się w zaufaniu.

Jak postrzegamy gwałt?

W polskim społeczeństwie przyzwolenie na przemoc seksualną jest bardzo duże, panuje w naszym kraju tak zwana kultura gwałtu. To osoby doświadczające przemocy są obwiniane za to, czego doświadczają, a osoby stosujące tę przemoc są bardzo często wybielane. Wspomniane zaczepki słowne są tak popularne, że wiele osób tłumaczy je jako flirt, osoba, do której takie zaczepki są kierowane powinna się wręcz cieszyć, że została zauważona. Bardzo podobna sytuacja jest z dotykiem – wchodzenie w strefę osobistą, a nawet intymną kobiety, jest w naszym społeczeństwie traktowane jako rzecz naturalna. Już w okresie dzieciństwa często doświadcza się naruszania i nierespektowania tych granic. Najlepszym przykładem jest wspomniane siadanie na kolanach lub zmuszanie dziecka do pocałowania jakiejś osoby, która mimo bycia na przykład najbliższą ciocią może być dla dziecka zupełnie obca lub dziecko po prostu może nie chcieć jej całować. Zmuszanie dziecka do robienia tych rzeczy już jest naruszaniem jego granic, często jednak słyszy, że jest niegrzeczne lub kapryśne. W dorosłym życiu przejawia się to częstym dotykaniem kobiet w sytuacjach codziennych: kładzeniem ręki na ramieniu, łapaniem w talii, przytulaniem lub klepnięciem w pośladki. Są to sytuacje, które społecznie są odbierane jako normalne, wręcz pozytywne i pochlebiające. Osoby stosujące tego rodzaju przemoc są zupełnie bezkarne, nawet jeśli osoba pokrzywdzona zwróci im uwagę to często spotka się z wyśmianiem, unieważnieniem lub krytyką.

Dzieci a przemoc seksualna

Kolejnym problemem, który dotyka dzieci, to uczenie ich, że chłopcy są kuszeni i rozpraszani przez dziewczynki, które noszą spódnice lub koszulki na ramiączkach. Jest to przerzucanie odpowiedzialności na dziewczynki, które muszą się dopasować do zasad, bo jak nie to zostaną skrzywdzone. Jest to bardzo szkodliwe, ponieważ to nie w tą stronę powinno działać. Zarówno chłopców, jak i dziewczynki powinno się uczyć, że są odpowiedzialni za swoje czyny i nie zawsze mogą realizować swoje popędy. Seksualizowanie ciał dziewczynek oraz usprawiedliwianie chłopców jest krzywdzące nie tylko w okresie dziecięcym, ale również wpływa na powstanie negatywnych nawyków w dorosłym życiu. To stąd się bierze narracja „kobieta sama chciała, bo się wyzywająco ubrała”. Ten przekaz jest wpajany już dzieciom w szkołach i nie jest to niestety problem pojedynczych placówek.

Przemoc seksualna w procentach

W 2004 roku przeprowadzono ogólnopolskie badanie IVAWS pod kierunkiem Beaty Gruszczyńskiej, z którego wynikło, że 11% kobiet w wieku między 18 a 70 rokiem życia doświadczyło w swoim życiu przynajmniej jednego gwałtu lub próby gwałtu. W Polsce panuje mit, że w małżeństwie nie można kobiety zgwałcić. Tak samo, jak nie da się tego powiedzieć o pracownicy seksualnej, w wyniku czego wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy, że takiej przemocy doświadczyło. Te przekonania są niezwykle szkodliwe, jednak wynikają one z braku edukacji seksualnej, która w Polsce jest traktowana jako rzecz zbyteczna, a wręcz szkodliwa. Bez zmian systemowych nie ma możliwości na poprawę sytuacji. Poza brakiem edukacji jest jeszcze problem popularnych mitów na temat gwałtu, które są szerzone przez media, fałszywe przekonania, które mają pomóc innym ludziom wierzyć, że są oni bezpieczni. Przy publikowaniu informacji na temat zgwałcenia często pojawiają się informacje o tym jak osoba pokrzywdzona była ubrana, czy była pod wpływem alkoholu lub jaki tryb życia prowadziła. Najczęściej przerzuca się winę właśnie na osobę pokrzywdzoną, ponieważ była skąpo lub „wyzywająco” ubrana, prowokowała swojego przyszłego oprawcę, była pijana na imprezie. Ma to służyć poczuciu bezpieczeństwa czytelników, opiera się to na wierze w sprawiedliwość świata i przekonanie, że jeżeli nie będzie się robić tych „złych” i „wyzywających” rzeczy, to jest się bezpiecznym. Niestety tak to nie działa, wina zawsze leży po stronie osoby stosującej przemoc. Kolejnym szerzonym mitem jest informacja, kto tą przemoc stosuje. W mediach przedstawia się sprawcę jako mężczyznę z ciemnej uliczki, atakującego przypadkowe kobiety, które nie są ostrożne, bo chodzą samotnie. Prawda jest natomiast zupełnie odwrotna. Większość kobiet (80%!), które doświadczyły gwałtu, znały wcześniej swojego oprawcęJest to bardzo ważna statystyka, która może powodować przestrach wśród odbiorców mediów, z racji, że „skoro taka ilość to osoby znane lub nawet partner, to równie dobrze może to spotkać mnie”. Niedopuszczanie do siebie faktów, a opieranie się na mitach, mimo poczucia, że nic osobie nie grozi, nie ma z bezpieczeństwem nic wspólnego.

Problemem w naszym kraju, poza przyzwoleniem na przemoc seksualną wśród społeczeństwa, jest również bagatelizowanie problemu przez instytucje, które powinny zapewniać bezpieczeństwo – policję oraz sądy. Rozbieżność statystyk policyjnych i tych prowadzonych przez Niebieską Linię, jest zatrważająca. Według Policji, co roku dochodzi do około 2000 gwałtów. Według Niebieskiej Linii – 30 000! Dodatkowo, według ekspertów, liczba ta może być dwukrotnie wyższa, ponieważ wciąż wiele kobiet boi się zgłosić po pomoc. Skąd taka różnica? Pierwszym powodem jest rozumienie prawne gwałtu. By do niego doszło, osoba go doświadczająca musi stawiać aktywny opór. Może to być opór fizyczny lub werbalny, ale musi się pojawić. W sytuacji, gdy osoba doświadczająca przemocy zostanie sparaliżowana strachem – według prawa, do zgwałcenia nie doszło, ponieważ nie sprzeciwiała się. Jest to niesamowicie szkodliwy warunek. Zgwałcenie jest najbardziej intymnym naruszeniem cielesności, każdy na taką przemoc reaguje inaczej i to, że ktoś był zmrożony strachem nie oznacza, że wyraził zgodę na stosunek seksualny.

Kolejnym powodem rozbieżności w statystykach jest to, że ofiary nie chcą zgłaszać przemocy, ponieważ boją się, że nikt im nie uwierzy i zostaną zbagatelizowane. Niestety jest to powszechny problem – brak dowodów, słowo przeciwko słowu, zarzucanie osobie pokrzywdzonej, że chce coś zyskać lub zniszczyć oprawcę swoim zarzutem. Dodatkowo, istnieją duże problemy systemowe – w momencie, gdy kobieta przychodzi na posterunek, by zgłosić sprawę, rzadko się zdarza by od razu została potraktowana poważnie.

Zgwałcenie traktowane jako problem systemowy

Często ofiara przemocy seksualnej musi swoim przeżyciem podzielić się z funkcjonariuszem stojąc na korytarzu, bez żadnej prywatność, w obecności innych ludzi, nie tylko związanych z policją, ale też innych interesantów, którzy przyszli w swojej sprawie. Następnie (pod warunkiem, że nie zostanie unieważniona już wtedy) musi powtórzyć całą historię w pokoju przesłuchań. Opowiadanie o doświadczeniu gwałtu jest niezwykle trudne w sprzyjających warunkach, a co dopiero w momencie, gdy wciąż jest się pod wpływem emocji, jest się wypytywanym o szczegóły i słyszy się, że to może wcale nie było zgwałcenie i ofiara chciała takiego kontaktu. System niestety nie robi zbyt wiele w kierunku poprawy sytuacji, pomimo że istnieją programy, które mają ten proces poprawić, nie są one realizowane konsekwentnie. Zdarza się nawet, że funkcjonariusze namawiają zgłaszające kobiety, by zrezygnowały z zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Jest to bezprawne i bardzo nieetyczne, mimo wszystko dzieje się często.

Istnieje jeszcze jeden problem systemowy – przestępstwo zgwałcenia jest w naszym kraju ścigane na wniosek, a nie z urzędu (wyjątek stanowią przypadki, gdy dochodzi do gwałtu kwalifikowanego. Są to sytuacje, w których:

  • osób gwałcących było więcej,
  • gdy dochodziło do czynu pedofilnego,
  • gdy dochodziło do kazirodztwa,
  • gdy sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem.

Osoba, która dopuściła się zgwałcenia może być ścigana tylko wtedy, gdy sprawa zostanie zgłoszona na policję przez osobę pokrzywdzoną. Wiele kobiet jest przerażonych po doświadczeniu gwałtu, przeżywa zespół stresu pourazowy i boi się, że jeśli zgłosi sprawę, to narazi się na agresję swojego oprawcy. Nie można namawiać takiej osoby, by złożyła wniosek o popełnieniu przestępstwa, musi to być jej wola. Skutkuje to tym, że wiele osób, które dopuściły się popełnienia przestępstwa zgwałcenia pozostaje bezkarne i nie czuje, by zrobiły coś złego. Ma to również wpływ na społeczne postrzeganie gwałtu – skoro osoby pokrzywdzone nie zgłaszają, to może jednak nic się nie stało i przesadzają? Dodatkowo, gdy kolejna osoba doświadczy przemocy seksualnej, nie będzie chciała zgłosić sprawy na policję, przez przekonanie, że skoro inne osoby nie zgłaszają to nie będzie się wychylać i też sprawy nie zgłosi.

Problem przemocy seksualnej w Polsce jest ogromny, a przyzwolenie na tą przemoc jeszcze większe. Poza błędami systemowymi jest to uwarunkowane przekonaniami społecznymi, które są nam wpajane od najmłodszych lat. Bez edukacji seksualnej, bez zmiany nawyków wychowawczych, bez zmian prawnych i systemowych, problem ten będzie tylko narastał. Istotne jest edukowanie społeczeństwa poprzez dobre kampanie i wydarzenia, organizowanie zajęć dla dzieci, gdzie przestanie się stosować narrację „dziewczynki kuszą i rozpraszają chłopców, przez swój strój”. Pracy jest wiele, ale nie można tracić nadziei, że zmiana jest realna.

Kaja Mierzwińska
REKLAMA
Trzecie wydanie czasopisma „PostPenit”, a w nim m.in. wywiad z Prezes Zarządu oraz nowymi Pełnomocnikami Zarządu, a także artykuły poświęcone tematyce psychologicznej i prawnej.

NUMER 6

Drugie wydanie odnowionego czasopisma „PostPenit”, a w nim m.in. wywiad z inspektorem Mariuszem Ciarką, Rzecznikiem Prasowym Komendy Głównej Policji, rozważania na temat rodzicielstwa, omówienie kwestii prawnych związanych z funkcjami kar, felieton „Z sali rozpraw”, o traumie w czasach pandemii i co nieco o przemocy seksualnej.

NUMER 5

Pierwsze wydanie nowej odsłony czasopisma „PostPenit”, które jest połączeniem jego poprzedniej wersji oraz „Ways to Go”. Świeże spojrzenie na tematykę penitencjarystyki.

NUMER 4

Wydanie poświęcone w dużej części ofiarom przestępstw i przyczynom powstawania patologii w rodzinach. Także II edycja Konkursu dla Osadzonych.

NUMER 3

W numerze wywiad z Karoliną Sikorą na temat m. in. skazanych działających pro bono oraz materiały publikacje dotyczące problemu resocjalizacji.

NUMER 2

W numerze kilka tematów poświęconych dzieciom skazanych i wpływie osadzonego rodzica na ich rozwój emocjonalny i społeczny.

NUMER 1

W Państwa ręce oddajemy pierwszy numer gazety kolportowanej wyłącznie na terenie jednostek penitencjarnych z przeznaczeniem dla osób pozbawionych wolności.

– To chyba pierwsza taka inicjatywa w Europie – mówi Izabela Jarczewska, przedstawiciel Stowarzyszenia wydającego czasopismo. – Mam nadzieję, że spotka się z zainteresowaniem tej specyficznej grupy czytelników i wyrozumiałością Służby Więziennej.

Czasopismo jest bezpłatne, będzie dostępne na oddziałach mieszkalnych, w świetlicach i poczekalniach przy salach widzeń.

Wszelkie prawa zastrzeżone
Menu