Wyuczona bezradność a wiktymizacja

Co ma ze sobą wspólnego wyuczona bezradność i wiktymizacja? Co sprawia, że te terminy są ze sobą powiązane? Czy pierwsze wpływa na drugie, a może na odwrót? Czy jest pomiędzy nimi w ogóle relacja wpływu, czy to może korelacja? By móc odpowiedzieć na zadane pytania należy w pierwszej kolejności wyjaśnić czym są terminy zawarte w tytule.

Zjawisko wyuczonej bezradności wprowadzili do psychologii w latach 70 XX wieku Martin Seligman wraz z innym psychologiem Maier’em (1967). Zwierzęta poddawano rażeniu prądem elektrycznym, co sprawiało im cierpienie. W wyniku kilkunastu nieskutecznych prób ucieczki z klatki, psy przejmowały bierną postawę kładąc się na podłodze i znosząc cierpienie. Zwierzęta umierały z powodu apatii albo odmowy jedzenia. Czworonogi nie podejmowały próby ucieczki nawet, gdy zostały przeniesione przez badaczy do klatki, z której mogłyby swobodnie uciec. Kiedy badacze siłą przeciągnęli psa przez przeszkodę pokazując mu, że może uciec do bezpiecznego miejsca, psy nie podejmowały samodzielnie próby ucieczki. Dlaczego zwierzęta nie uciekały z miejsca, w którym cierpiały wiedząc, że mogą z niego wyjść? Badacze tłumaczą to zjawisko wyuczoną bezradnością.

Podobne eksperymenty badające zjawisko wyuczonej bezradności prowadził Curt Paul Richter (Zimbardo, 1997), który zajął się obserwowaniem zachowań szczurów. Psycholog sprawdzał zachowanie szczurów wrzuconych do naczynia z wodą, w którym zwierzęta tonęły po kilkunastu minutach pływania w koło. Zauważył on, że w sytuacji, gdy zwierzęciu podsunięto kij tak, by mógł się przy jego pomocy wydostać z naczynia tuż po tym jak zaczęło ono tonąć, to przy ponownym wrzuceniu do naczynia zwierzę pływało kilkadziesiąt godzin (Richter, 1957) Dlaczego szczury, które dostały pomoc od badacza w postaci kija podczas pierwszego tonięcia potrafiły pływać kilkadziesiąt godzin, podczas gdy szczury, które takiej pomocy nie uzyskały, topiły się po kilkunastu minutach? Badacze twierdzą, że za śmierć zwierząt w wyniku utonięcia jest odpowiedzialna apatia i rezygnacja. Podejrzewa się, że gdy zwierzę otrzymało podczas pierwszej próby wyjścia z naczynia pełnego wody pomoc badacza, to polepszyło się ich postrzeganie własnego wpływu na sytuację. W konsekwencji zwierzęta z większą motywacją i zaangażowaniem próbowały opuścić naczynie.

Wyuczona bezradność jest zjawiskiem, w którym dochodzi do poddania się, rezygnacji. Człowiek poprzez proces szybkiego zapamiętania informacji dostrzega, że jego osobisty wpływ na sytuacje jest niewystarczający. W wyniku tego dochodzi do nauczenia się, że osobista kontrola sytuacji jest znikoma. Uczymy się oczekiwać, że nie mamy wpływu na nasze życie. W wyniku takiego toku myślenia zniekształceniu ulegają inne sfery życia – może dochodzić do deficytów poznawczych, które objawiają się tak, że nie rozumiemy tego co się dzieje, mogą pojawić się trudności w przewidywaniu skutków naszych działań. Obniżona motywacja czy jej brak, to również skutek wyuczonej bezradności. Brak chęci do podejmowania działania wynika z tego, że nie wierzymy w skuteczność naszych działań. Ponadto pojawia się szereg trudności na tle emocjonalnym tj. depresja, lęk czy apatia lub zmęczenie.

Seligman, dzięki wiedzy zgromadzonej w wyniku swoich badań, stworzył model leczenia depresji, który początkowo łączył pojawienie się depresji z oczekiwanym brakiem wpływu na wydarzenia. Badacz zauważył, że w kontekście wyuczonej bezradności istotne jest przekonanie o posiadaniu kontroli, a nie to czy rzeczywiście ją posiadamy.

Z kolei drugi termin zawarty w tytule – wiktymizacja – to nic innego jak proces stawania się ofiarą. Relacja ofiara-sprawca jest nieprzewidywalna, co oznacza, że nie istnieje uniwersalny zestaw cech ofiary. Osoba wchodząca w rolę ofiary posiada cechy, które sprawcy ułatwiają stosowanie wobec niej przemocy – najczęściej dotyczy to kobiet i dzieci ze względu na niższą siłę fizyczną. Ponadto osoby, które nie mają do kogo zwrócić się o pomoc, są w większym stopniu narażone na poczucie braku możliwości zmiany sytuacji. Osoby doświadczające przemocy najczęściej stosują mechanizmy radzenia sobie, które polegają na unikaniu sprawcy lub próbują minimalizować obrażenia w kontakcie ze sprawcą (Browne, 1999, za. Grygorczuk, Dzierżanowski, Kiluk, 2009). Osoby, które przyjmują rolę ofiary często mają niską samoocenę, przypisują sobie odpowiedzialność za przemoc, której doświadczają (Browne K., Herbert M. 1999; za. Grygorczuk, Dzierżanowski and Kiluk. 2009). Powstaje również ambiwalentne poczucie lojalności, czyli usprawiedliwianie zachowań sprawcy (Browne K., Herbert M. 1999, za. Grygorczuk, Dzierżanowski and Kiluk, 2009). Mimo faktu, iż za przemoc zawsze odpowiedzialny jest sprawca, osoba doświadczająca aktów agresji często czuje się za nie odpowiedzialna, co utrudnia jej przerwanie cyklu przemocy.

Do trwania przemocy, poza aktami przemocy ze strony sprawcy, przyczyniają się szkodliwe stereotypy, które normalizują przemoc zwłaszcza w relacji, w której mężczyzna stosuje ją wobec kobiety lub rodzice wobec dzieci. Stereotypy te zakładają błędnie, że kobiety prowokują męża swoim brakiem posłuszeństwa, albo że bicie uczy pokory, a „brudy” należy prać we własnym domu. Z kolei wobec dzieci funkcjonuje błędne przekonanie, że klaps to nie bicie, lub że bez paska nie można wychować porządnie dziecka. Stereotypy te są całkowicie oderwane od rzeczywistych negatywnych konsekwencji doświadczania przemocy i pomijają to, co dzieje się w umyśle osoby jej doświadczającej. Nie bez znaczenia pozostaje kontekst rodziny pochodzenia – uczymy się wzorców, które odtwarzamy w rodzinach, które sami tworzymy. Trudno jest przerwać schemat, którego doświadczaliśmy większość naszego życia. Dlatego właśnie osoba doświadczająca przemocy często potrzebuje wsparcia z zewnątrz – Stowarzyszenie Pro Civium mając to na uwadze rozpoczęło prace nad stworzeniem Podręcznika dla Osób Doświadczających Przemocy w ramach programu „przeMOC w Rodzinie”, którego celem jest uświadomienie osób doświadczających przemocy o psychologicznych aspektach przemocy oraz prawnych możliwościach jakimi dysponujemy, aby rozwiązać tą sytuację (więcej na naszej stronie internetowej https://pomocpostpenitencjarna.pl/wiadomosci/) .

W kontekście zjawiska wiktymizacji mówi się również o wtórnej wiktymizacji – osoba, która doświadczyła przestępstwa zostaje obarczona za nie odpowiedzialnością lub doznaje krzywdy z powodu bycia ofiarą. Wtórna wiktymizacja może dotyczyć m. in. osób z doświadczeniem nadużycia seksualnego, które bywają obarczane przez znajomych czy pracowników instytucji państwowych odpowiedzialnością za krzywdę, jakiej doświadczyły. Odpowiedzialność za krzywdę bierze się ze stereotypowego i jednocześnie błędnego patrzenia na świat jako na sprawiedliwe miejsce, gdzie każdy otrzymuje to, na co zasłużył. Dokładniej wyjaśnia to teoria sprawiedliwego świata Melvina Lernera, traktująca o tym, że postrzegamy świat jako przewidywalny, sprawiedliwy. Postrzeganie świata jako przewidywalne miejsce, w którym będąc dobrym człowiekiem spotkają nas same dobre wydarzenia, pozwala nam zachować względne poczucie bezpieczeństwa i kontroli nad naszą przyszłością. Jest to jednak błędne postrzeganie dynamiki świata i prowadzi do nieempatycznego postrzegania osób z doświadczeniem przemocy.

Dorastanie we względnie stabilnym i zapewniającym bezpieczeństwo miejscu, które stwarza nam poczucie bycia kochanym, zapewnia jednostce pewne predyspozycje do tego, aby w przyszłości być bardziej odpornym na doświadczane krzywdy. Z kolei dorastanie w warunkach bycia zaniedbywanym, bez poczucia bycia kochanym, predysponuje do doświadczania podobnych trudności w życiu dorosłym. Jest to istotne w kontekście doświadczania traumy – trauma dziecięca jest w większym stopniu związana z trudnościami w funkcjonowaniu psychospołecznym niż trauma doświadczona w dorosłości, pomimo faktu, iż trauma doświadczona w dorosłości ma często bardziej ekstremalny charakter (Briere, Rickards, 2007; Gal, Levav, Gross, 2011; za. Briere, Scott, 2020). Ponadto, doświadczenie traumy dziecięcej i bycia zaniedbanym, stanowi czynnik ryzyka wiktymizacji. Doświadczanie większych trudności w funkcjonowaniu społecznym osób, które doświadczyły traumy na wczesnym etapie swojego życia obrazuje tendencję, zgodnie z którą reakcja na późniejsze traumy nasila się przez wcześniejsze jej doświadczanie (Breslau, Peterson, Schultz, 2008; Salloum, Carter, Burch, Garfinkel, Overstreet, 2011, za. Briere, Scott, 2020). Tendencja ta wskazuje, że jeśli podczas dzieciństwa, które jest okresem szczególnej wrażliwości doświadczymy bardzo trudnych, traumatycznych doświadczeń, to w przyszłości nie będziemy lepiej przystosowani, przyzwyczajeni do tego typu sytuacji. Wręcz przeciwnie – nasze subiektywne odczucia względem trudności danej sytuacji i naszych możliwości poradzenia sobie z nią będą słabsze.

Co w takim razie łączy wyuczoną bezradność i wiktymizację?

Osoba z wachlarzem trudnych doświadczeń, będąc przez to bardziej podatna na słabsze radzenie sobie z nowymi wyzwaniami, które spotykają ją w życiu, może doświadczać poczucia braku możliwości wpłynięcia na to, co ją w życiu spotyka. Ze względu na to, że w dzieciństwie nie wykształciła ona silnego poczucia własnej wartości, a nauczyła się, że spotykają ją trudne doświadczenia, może takich właśnie wydarzeń w swoim życiu oczekiwać – w związku z tym będzie podejmowała decyzje zgodne z tymi oczekiwaniami. Działając na podobnej zasadzie jak osoba współuzależniona, będąca ofiarą w cyklu przemocy, może pewne zachowania powodować w celu redukcji napięcia związanego z ich oczekiwaniem.

Czy coś można z tym zrobić?

Jesteśmy ciągle poddawani procesowi uczenia się, nasze mózgi są plastyczne i chętnie uczą się nowych rzeczy, nowych zajęć, ale i nowych przekonań. Żyjąc z myślą, że zasługujemy na złe doświadczenia – postępujemy zgodnie z nią. Chcąc zmienić nasze przekonania o naszej przyszłości najlepiej zacząć od ich identyfikacji, zauważenia ich funkcjonowania i ich wpływu na nasze życiowe wybory. Przeformułowując nasze negatywne myśli wynikające z dotychczasowych doświadczeń możemy wywołać zmiany w pozostałych obszarach naszego życia.

Kaja Runo
REKLAMA

NUMER 6

NOWY
Drugie wydanie odnowionego czasopisma „PostPenit”, a w nim m.in. wywiad z inspektorem Mariuszem Ciarką, Rzecznikiem Prasowym Komendy Głównej Policji, rozważania na temat rodzicielstwa, omówienie kwestii prawnych związanych z funkcjami kar, felieton „Z sali rozpraw”, o traumie w czasach pandemii i co nieco o przemocy seksualnej.

NUMER 5

Pierwsze wydanie nowej odsłony czasopisma „PostPenit”, które jest połączeniem jego poprzedniej wersji oraz „Ways to Go”. Świeże spojrzenie na tematykę penitencjarystyki.

NUMER 4

Wydanie poświęcone w dużej części ofiarom przestępstw i przyczynom powstawania patologii w rodzinach. Także II edycja Konkursu dla Osadzonych.

NUMER 3

W numerze wywiad z Karoliną Sikorą na temat m. in. skazanych działających pro bono oraz materiały publikacje dotyczące problemu resocjalizacji.

NUMER 2

W numerze kilka tematów poświęconych dzieciom skazanych i wpływie osadzonego rodzica na ich rozwój emocjonalny i społeczny.

NUMER 1

W Państwa ręce oddajemy pierwszy numer gazety kolportowanej wyłącznie na terenie jednostek penitencjarnych z przeznaczeniem dla osób pozbawionych wolności.

– To chyba pierwsza taka inicjatywa w Europie – mówi Izabela Jarczewska, przedstawiciel Stowarzyszenia wydającego czasopismo. – Mam nadzieję, że spotka się z zainteresowaniem tej specyficznej grupy czytelników i wyrozumiałością Służby Więziennej.

Czasopismo jest bezpłatne, będzie dostępne na oddziałach mieszkalnych, w świetlicach i poczekalniach przy salach widzeń.

Menu