Kategorie: Najważniejsze informacje

Chińczycy i Ukraińcy zdalnie

Jednym ze skutków obecnego kryzysu – jak informuje serwis http://www.prawo.pl będzie zalanie polskich wokand sprawami – głównie cywilnymi. Ratunkiem miały być e-rozprawy, ale większość sądów unika ich jak ognia. Barierami nie do przejścia stają się kwestie sprzętu, systemów, brak informatyków i przyzwyczajenia. Wielu prawników uważa to za marnowanie szansy na szybkie i sprawne rozpoznawanie sporów, zwłaszcza gospodarczych. I podkreślają, że w tym momencie alternatywy nie ma, a sędziowie muszą się przestawić.

 

W 2018 roku w sądach było 15 milionów spraw, w tym 9,4 miliona cywilnych, 1,6 mln gospodarczych, 1,3 mln rodzinnych oraz 2,3 mln karnych. W 2020 roku może być ich znacznie więcej.  Dojdzie do wielu sporów pomiędzy przedsiębiorcami wywołanymi przez epidemię. Sądy zaleją pozwy dotyczące umów najmu, zamówień publicznych, czy choćby o kredyty frankowe. Ich rozstrzyganie mogłyby przyspieszyć rozprawy on-line, które w sprawach cywilnych dopuszcza obowiązująca już tarcza antykryzysowa 3 (MS pracuje nad rozwiązaniami w sprawach karnych). Tyle, że sądy, z wyjątkiem kilku, nie są chętne do ich organizowania.

Narzekają na brak informatyków i sprzętu. Nie ma też jednolitych rekomendacji, jakie aplikacje powinny być stosowane. Nierozwiązana jest też paląca kwestia “e-doręczenia”. A “dziury” w systemie prowadzą do absurdów – choćby takich, że sąd link do wideo rozprawy ma stronom przesłać przesyłką pocztową.

Na razie MS rekomenduje prezesom sądów – jak wynika z wytycznych, do których dotarło Prawo.pl – by czynności procesowe w ramach wideokonferencji były przeprowadzane “w przypadku istnienia technicznych i prawnych możliwości”.  Prawnicy nie mają zaś wątpliwości, że bez rozpraw on-line, czeka nas zapaść na salach sądowych.  Co więcej wskazują, że Polska jest już pod tym względem za Ukrainą czy Chinami, choć mogłoby być inaczej.

Więcej na http://www.prawo.pl

Źródło informacji: Prawo.Pl

Więzienna cela za pieniądze

W ukraińskich aresztach powstaną płatne cele – ogłosiły tamtejsze władze, podkreślając, że ma to zapobiegać wręczaniu łapówek za możliwość przebywania w lepszych warunkach. Pierwszych sześć takich miejsc będzie utworzonych w areszcie w Kijowie.

Poinformowała o tym wiceminister sprawiedliwości Ołena Wysocka w wywiadzie opublikowanym w czwartek na portalu Slidstwo.Info.

W przyjętym przez rząd projekcie podkreślono, że oprócz wyższego standardu w celi opłata pozwala także na lepsze wyżywienie. Minister sprawiedliwości Denys Maluśka zaznaczył wcześniej, że chodzi o cele, które nie wymagają kapitalnego remontu.

Wiceminister podkreśliła, że z reportażu jednej ze stacji telewizyjnych o kijowskim areszcie dowiedziała się, że za pobyt w lepszej celi płaci się 30 tys. hrywien miesięcznie (ok. 4650 zł).

“Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że one (płatne cele) tam istnieją, ale nie wiadomo, do kogo trafiają te pieniądze. Chcemy, żeby pieniądze trafiały do specjalnego funduszu instytucji, który jest pod naszą kontrolą” – podkreśliła. “Zamiast tego, że ktoś płaci nielegalnie, pieniądze otrzymuje państwo, a później za te pieniądze tworzy lepsze warunki (w aresztach)” – wskazała.

Jak zaznaczyła, umowa w sprawie celi o podwyższonym standardzie ma być zawierana w formie pisemnej między administracją placówki penitencjarnej i aresztantem. Władze mają sprawdzać, czy liczba osób przebywających w takich celach zgadza się z ilością środków na specjalnych kontach. “Nie interesuje nas, kto tam się znajduje, ale jeśli się znajduje, oznacza to, że powinna być opłata” – zaznaczyła.

Jak czytamy w komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej resortu sprawiedliwości, taki eksperyment w niektórych aresztach śledczych państwowej służby penitencjarnej ma potrwać do końca 2021 roku.

Z Kijowa Natalia Dziurdzińska (PAP)

BRPO wraca do kwestii nagrywania

Nagrywanie ograniczałoby ryzyko naruszania praw osób przesłuchiwanych, zwłaszcza gdy nie mają obrońcy, a z drugiej strony chroniłoby policjantów i prokuratorów przed pomówieniami o nadużycie uprawnień – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich. W jego ocenie takie nagrania mogłyby być załącznikiem do tradycyjnego protokołu.

RPO wraca do problemu po raz kolejny, powołując się na skargi obywateli. Już – jak przypomina w obecnym wystąpieniu – w październiku 2017 r. i w listopada 2017 r. zwracał się do Ministra Sprawiedliwości z postulatami rozszerzenia zakresu obowiązku nagrywania toku czynności protokołowanych w postępowaniu karnym. W celu – precyzuje – zapewnienia prawidłowego toku postępowania karnego oraz zagwarantowania, że orzeczenie sądu wydano na podstawie prawidłowych ustaleń.
Dziś Kodeks postępowania karnego dopuszcza możliwość utrwalania  za pomocą urządzenia rejestrującego obraz lub dźwięk protokołowanych czynności – o czym należy uprzedzić osoby w nich uczestniczące. Przesłuchanie świadka lub biegłego nagrywa się w przypadku obawy, że w dalszym postępowaniu nie będzie to możliwe. Nagrywa się też przesłuchanie pokrzywdzonego w sprawach o przestępstwo na tle seksualnym – przypomina dr Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich.

W ocenie RPO  wprowadzenie obligatoryjności nagrywania dźwięku czynności protokołowanych doprowadziłoby do możliwości pełnego odtworzenia wypowiedzi świadków na dalszym etapie postępowania karnego – gdyby była taka potrzeba.
Choć art. 147 par. 2b Kpk  przewiduje, że zasadą jest nagrywanie rozprawy, szeroko zakreślony wyjątek od tej zasady – „niemożliwość ze względów technicznych” – czyni go martwym.
Intencją naszą nie jest zastąpienie w postępowaniu karnym protokołu tradycyjnego protokołem elektronicznym – na wzór postępowania cywilnego czy wykroczeniowego. Nagranie dźwięku stanowiłoby jedynie załącznik do protokołu, pozwalający na rozwianie ewentualnych wątpliwości co do jego zgodności z faktycznym tokiem czynności procesowej – podnosi Adam Bodnar.

Źródło: Portal Prawo.Pl

Przestępcy stracą wszystko

Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad poszerzeniem konfiskaty mienia. Obejmie ona także własność osób, wobec których nie toczy się żadne postępowanie karne, ale które nie są w stanie wykazać legalnego pochodzenia majątku.

 

Nie może być zgody na ukrywanie dóbr przez przestępców. Z punktu widzenia społecznej sprawiedliwości zupełnie bez znaczenia jest to, czy właścicielem willi i drogiej limuzyny jest gangster, czy jego matka bądź przyjaciółka – mówi DGP Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości.

Lada dzień rusza rządowe prace legislacyjne. Projekt jest już gotowy. Przewiduje nowa quasi-karna procedurę zajęcia mienia, które było w ciągu ostatnich pięciu lat w posiadaniu podejrzanego, oskarżonego lub skazanego za przestępcza działalność (chodzi o niektóre typy przestępstw, głównie zorganizowanych grup). I to bez znaczenia, kto jest formalnie właścicielem majątku. Właściciel w toku postępowania będzie mógł przedstawić dowody, że uczciwie zarobił na nabycie domu, jachtu bądź auta.

 

Źródło Dziennik Gazeta Prawna

Sprawca przemocy domowej na bruk

Sprawca przemocy, który zagraża życiu lub zdrowiu domowników ma dostać od policjantów bezzwłoczny nakaz opuszczenia domu i zakaz zbliżania się do niego. Nawet wtedy kiedy przed policją ucieknie – projekt zmian w procedurze cywilnej przyjął rząd. Projekt chwalą i organizacje pozarządowe i Rzecznik Praw Obywatelskich, choć mają uwagi.

W ocenie ekspertów, którzy na co dzień zajmują się przemocą w rodzinie, poza zakazem zbliżaniem się do domu, powinien być stosowany zakaz kontaktów z osobami pokrzywdzonymi, a tego w przyjętym przez rząd projekcie brakuje.

Projekt upubliczniony został jeszcze w ubiegłym roku. – Projekt ustawy “antyprzemocowej” daje narzędzia do tego, by reagować natychmiast; to sprawca przemocy natychmiast w momencie wydania decyzji przez policję będzie musiał opuścić dom – mówił we wtorek szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. I dodał, że ta ustawa jest właśnie po to, żeby w tego rodzaju sytuacjach można było reagować według zupełnie odmiennej filozofii. – To sprawca, ten, który jest powodem nieszczęścia całej rodziny, natychmiast w momencie wydania decyzji przez policję będzie musiał opuścić dom – mówił minister.

Przyjęta we wtorek przez Radę Ministrów propozycja nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego – daje policji nowe uprawnienie. Funkcjonariusz podejmujący interwencję związaną z przemocą domową ma ocenić, czy osoba stosując przemoc fizyczną stwarza zagrożenie dla życia lub zdrowia domowników. Jeśli zaistnieje takie niebezpieczeństwo, będzie mógł wydać bezwzględny nakaz natychmiastowego opuszczenia mieszkania przez sprawcę przemocy. Sprawca będzie mógł zabrać z mieszkania niezbędne rzeczy. Nakaz będzie egzekwowany – łącznie z możliwością użycia środków przymusu – bez względu na to czy ma on gdzie się wyprowadzić czy nie. Jeśli nie – policjant ma wskazać miejsca noclegowe, np. schronisko dla bezdomnych.

Wydany przez policję nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do mieszkania oraz jego bezpośredniego otoczenia będzie obowiązywał co do zasady przez okres dwóch tygodni. Na wniosek osoby dotkniętej przemocą sąd może ten okres przedłużyć.

Projekt przewiduje również kontrolę sądową nad stosowaniem nowego środka. Sąd może w uzasadnionych przypadkach uwzględnić zażalenie sprawcy przemocy i uchylić nakaz lub zakaz. Cały czas będzie też obowiązywała możliwość złożenia wniosku do sądu o opuszczenie lokalu przez osobę stosująca przemoc. W określonych przypadkach sąd będzie miał 48 godzin na rozpatrzenie wniosku ofiary przemocy, natomiast całą sprawę będzie musiał rozpoznać w ciągu miesiąca od dnia złożenia wniosku.

Organizacja pozarządowe, adwokaci, RPO generalnie propozycje oceniają dobrze. RPO wskazywał, że projekt jest zgodny z jego wcześniejszymi postulatami. Przypominał, że sądom trudno jest dotrzymać zapisanego w art. 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie miesięcznego terminu rozprawy od wpływu wniosku o nakazanie sprawcy przemocy opuszczenia mieszkania. Także szybkie zakończenie postępowania napotyka trudności, zwłaszcza gdy strony korzystają z uprawnień procesowych i np. wnoszą o przesłuchanie świadków.

– Z naszych analiz wynika, że średni czas rozpatrzenia wniosku to 153 dni – podkreślał. On sam proponował, by sprawy te badały wydziały rodzinne sądów.

– Dlatego z uznaniem przyjmuje znaczne skrócenie terminów rozpoznania wniosku o zobowiązaniu osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia oraz zakazaniu zbliżania się do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia. Według projektu sąd ma o tym orzekać w miesiąc od wpływu wniosku, a decyzja sądu ma być wykonana w 24 godziny. Z kolei wniosek o zabezpieczenie sąd ma rozstrzygać w 48 godzin od dnia jego wpływu – decyzja sądu powinna być wykonana w 24 godziny – uzasadniał.

Co do zasady RPO pozytywnie też oceniał wprowadzenie trybu administracyjnego, w którego ramach policjant będzie uprawniony do nakazania osobie stosującej przemoc opuszczenie wspólnie zajmowanego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia oraz zakazu zbliżania się niego.

– Decyzja ta jest skuteczna niemal natychmiastowo. Osoba pokrzywdzona przemocą miałaby dwa tygodnie na dopełnienie formalności związanych z wnioskiem o zabezpieczenie co do zobowiązania osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia lub zakazania zbliżania się do niego – wymieniał Rzecznik.

Co istotne – zagwarantowane mają być też prawa osoby, wobec której policjant wyda taki nakaz lub zakaz. Będzie jej przysługiwać zażalenie do sądu – w terminie trzech dni od dnia doręczenia nakazu lub zakazu. Sąd ma je rozpoznać nie później niż w trzy dni od daty wpływu.

materiał pochodzi z portalu Prawo.pl

Alimenty w więzieniu

Sytuacja będąca efektem zawinionych działań zobowiązanego do alimentacji nie może zostać uznana za wyjątkową. Dlatego pobyt w zakładzie karnym nie może być przesłanką umorzenia świadczeń wypłaconych z funduszu alimentacyjnego. Tak orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie Wielkopolskim.

Marek A. (dane zmienione) zwrócił się o umorzenie zaległości, które powstały z tytułu wypłaty świadczeń z funduszu alimentacyjnego. Wskazał we wniosku, że od kilku lat odbywa karę pozbawienia wolności i nie ma możliwości podjęcia pracy. Organ uznał jednak, że nie było podstaw, aby zakwalifikować sytuację wnioskodawcy jako szczególnie trudną, w której zachodziłyby uzasadnione okoliczności dające podstawę do umorzenia. Natomiast jego wiek i stan zdrowia nie wskazywały na niemożność spłaty zadłużenia w przyszłości. Marek A. wniósł odwołanie, ale organ drugiej instancji utrzymał sporną decyzję w mocy.

Decyzja jest uznaniowa

Sprawą zajął się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie Wielkopolskim, który wskazał, że przesłanki umorzenia należności powstałych z tytułu świadczeń wypłacanych osobom uprawnionym z funduszu alimentacyjnego reguluje art. 30 ust. 2 ustawy o pomocy osobom uprawnionym do alimentów. Przepis ten stanowi, że organ właściwy wierzyciela może na wniosek dłużnika alimentacyjnego umorzyć jego należności z tytułu wypłaconych świadczeń z funduszu alimentacyjnego łącznie z odsetkami w całości lub w części, odroczyć termin płatności albo rozłożyć na raty, uwzględniając sytuację dochodową i rodzinną. Sąd podkreślił, że podejmowana w tym zakresie decyzja ma uznaniowy charakter.

Sposób załatwienia sprawy zależy od organu

WSA wskazał, że działanie w ramach uznania administracyjnego oznacza załatwienie sprawy w sposób zgodny ze słusznym interesem obywatela, pod warunkiem, że nie stoi temu na przeszkodzie interes społeczny i możliwości organu. Oznacza to, że wybór sposobu załatwienia wniosku zależy wyłącznie od woli organu nawet wtedy, gdy w sprawie zachodzą przesłanki uzasadniające jego uwzględnienie. Niemniej jednak nie może to oznaczać dowolności podjętego w tej sprawie rozstrzygnięcia. Sąd podkreślił, że sprawowana przez niego kontrola polega wówczas na zbadaniu zgodności z prawem wydanej decyzji, ale bez wnikania w celowość rozstrzygnięcia. Celem prowadzonego postępowania jest bowiem ustalenie czy granice uznania nie zostały przekroczone, a stanowisku organu nie można przypisać cech dowolności. Musi ono więc mieć oparcie w zgromadzonym materiale, być umotywowane i logicznie poprawne.

Sytuacja wnioskodawcy nie uzasadniała umorzenia

Sąd ocenił, że wniosek Marka A. został rozpatrzony przy uwzględnieniu jego sytuacji dochodowej i rodzinnej, a wyciągniętych na tej podstawie wniosków nie można było uznać za dowolne. Nie przekroczono więc granic uznania administracyjnego i dokonano prawidłowej wykładni przepisów prawa. Rozpoznając wniosek o umorzenie należności z tytułu wypłaconych świadczeń z funduszu alimentacyjnego należy mieć bowiem na względzie fakt, że Marek A. przebywał w zakładzie karnym, w którym nie było wolnych etatów odpłatnych. Jednakże po przetransportowaniu do docelowej jednostki może się on starać zatrudnienie i dokonać spłaty zadłużenia. Ponadto po opuszczeniu zakładu karnego, jego sytuacja dochodowa może ulec zmianie, ponieważ jest on osobą zdrową i zdolną do podjęcia pracy.
Przebywanie w zakładzie karnym to za mało

Dlatego też organy administracji publicznej słusznie podnosiły, że samo odbywanie kary pozbawienia wolności nie może stanowić wystarczającej przesłanki do uwzględnienia wniosku, ponieważ stanowi ona efekt zabronionych działań. Ponadto w orzecznictwie (np. wyroki NSA z: 14 stycznia 2010 r., sygn. akt I OSK 1166/09 oraz z 24 stycznia 2008 r., sygn. akt I OSK 544/07) nie budzi wątpliwości kwestia, że sytuacja będąca efektem zawinionych działań zobowiązanego do alimentacji nie może zostać uznana za wyjątkową. Natomiast odmienny wniosek prowadziłoby do tego, że działanie sprzeczne z normami karnymi byłoby dodatkowo premiowane umarzaniem zaległości, które spełniono uprzednio na koszt podatnika. Mając powyższe na uwadze, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie Wielkopolskim oddalił skargę.

Wyrok WSA w Gorzowie Wielkopolskim z 19 grudnia 2019 r., sygn. akt II SA/Go 532/19

Źródło informacji: portal PRAWO.PL

Orzecznictwo alimentacyjne

Nie było podstaw do podwyższenia alimentów zasądzonych na małoletnie córki pozwanego. Choć ich potrzeby są większe niż poprzednio, to sama ta okoliczność nie uzasadniała uwzględnienia powództwa. Pozwany musi dodatkowo ponosić koszty związane z utrzymaniem chorego dziecka pochodzącego z innego związku – orzekł Sąd Okręgowy w Olsztynie

Małoletnie powódki, działające przez przedstawicielkę ustawową – matkę, domagały się podwyższenia alimentów od ojca. Ich zdaniem alimenty w łącznej kwocie 950 zł powinny zostać podwyższone do łącznej kwoty 2000 zł. Sąd pierwszej instancji oddalił ich żądanie w całości. W ocenie sądu rejonowego powódki nie wykazały, aby od czasu orzekania o alimentach doszło do zmiany stosunków, o jakiej mowa w art. 138 k.r.o. Na podstawie tego przepisu w razie zmiany stosunków można żądać zmiany orzeczenia lub umowy dotyczącej obowiązku alimentacyjnego. Powódki w apelacji domagały się zmiany orzeczenia sądu i przyznania im wyższych świadczeń od ojca.

Zmiana wysokości alimentów

Sąd okręgowy oddalił wniesioną apelację. Sąd odwoławczy zwrócił uwagę, że zmiana stosunków uzasadniająca modyfikację orzeczenia o alimentach to stan, w którym dochodzi do trwałych i zasadniczych zmian w sytuacji stron, które wpływają na istnienie i zakres obowiązku alimentacyjnego. Sąd odwoławczy zgodził się z sądem rejonowym, że zmiany jakie zaszły w sytuacji stron nie mogły skutkować podwyższeniem alimentów. Sąd podkreślił, że faktycznie w ostatnim czasie doszło do wzrostu uzasadnionych potrzeb małoletnich powódek. Było to związane z ich dojrzewaniem. Ponoszą one większe niż poprzednio koszty na wyżywienie, zakup odzieży czy żywności – ocenił sąd. Kluczowe w sprawie było natomiast to, że pozwanemu urodziło się kolejne dziecko. Pozwany musi łożyć na swoje dziecko z innego związku. Gdyby łożył on na powódki wyższe alimenty, nie posiadałby środków utrzymania na swoje trzecie dziecko – uznał sąd. Należało zwrócić uwagę, że dziecko pozwanego choruje i konieczne jest zapewnienie mu specjalistycznego leczenia. Tymczasem powódki to osoby zdrowe – wskazał sąd okręgowy.

Sąd okręgowy zaznaczył również, że sytuacja finansowa pozwanego nie jest dobra. Pozwany pracuje w gospodarstwie rolnych swoich rodziców. Uzyskuje niewysokie dochody. Pozwany zajmuje się też ojcem. W ocenie sądu sytuacja finansowa pozwanego nie pozwala mu na łożenie wyższych niż poprzednio alimentów na córki – uznał sąd odwoławczy.

Wyjazd zagraniczny

Sąd okręgowy zwrócił też uwagę, że obecnie małoletnie powódki mieszkają poza granicami Polski. Ponoszą tam wyższe koszty utrzymania niż w okresie zamieszkiwania w Polsce. Skutki decyzji ich matki o wyjeździe nie mogą być jednak ponoszone przez pozwanego. Poza tym matka małoletnich może uzyskać wyższe wynagrodzenie niż poprzednio – uznał sąd odwoławczy. Zatem, apelacja nie zasługiwała na uwzględnienie.

Wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie z 11 grudnia 2019 r., VI RCa 206/19, LEX nr 2762778

Źródło informacji: portal PRAWO.PL

W Holandii brakuje skazanych

Liczba skazanych w Holandii sukcesywnie spada, a z roku na rok obniża się też wskaźnik przestępczości. Z tego powodu coraz więcej więzień się zamyka, a niektóre przerabia nawet na hotele.

Niejedno europejskie państwo może pozazdrościć Holandii. Od 2009 roku zamknięto tam ponad 27 placówek. Miejsc w tych funkcjonujących jest na tyle dużo, że do Holandii zaczęto nawet sprowadzać więźniów z Norwegii.

Holandia, jeśli wierzyć statystykom, jest jednym z najbezpieczniejszych krajów na całym świecie. Co składa się na taki sukces? Władze podają, że to zasługa efektywnych programów resocjalizacyjnych, liberalnej polityki, a także korzystanie z możliwości dozoru elektronicznego.

Weźmy pod lupę na przykład hotel Het Arresthuis, który mieści się w budynku, gdzie dawniej funkcjonowało więzienie. Obecnie cieszy się ogromną popularnością i wysokimi ocenami turystów. “Nietypowe rozmieszczenie pokojów, ale całość robi ogromne wrażenie” – czytamy w jednym z serwisów bookingowych. Nic dziwnego, sami zobaczcie zdjęcia z tego miejsca.

za: www.dobrewiadomości.net.pl

Prawo do bycia zapomnianym

Skazany na karę bezwzględnego pozbawienia wolności za pobicie człowieka ze skutkiem śmiertelnym po 5. latach izolacji penitencjarnej wyszedł na wolności i zaczął prawidłowo funkcjonować w lokalnej społeczności i rodzinie. Po około roku, od osób trzecich dowiedział się, że w internecie pojawił się o nim tekst, który tylko częściowo oparty jest na prawdzie, a w przeważającej większości jest opisem zdarzeń, które nie miały w sprawie karnej miejsca, za to mocno szkalują byłego więźnia.

Prawo do bycia zapomnianym w internecie obowiązuje od 13 maja 2014 r., kiedy to Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przyznał każdej osobie prawo żądania usunięcia jej imienia i nazwiska z wyszukiwarki. Obecnie obowiązuje rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE, zwanej powszechnie RODO. Będzie ono obowiązywać w sposób bezpośredni we wszystkich państwach Unii Europejskiej bez konieczności implementacji go do krajowych porządków prawnych, co oznacza, że administratorzy danych osobowych będą mieli wszędzie te same obowiązki, a osoby, których dane są przetwarzane, te same prawa. Prawo do bycia zapomnianym będzie miała każda osoba fizyczna, jeżeli zatrzymywanie jej danych naruszałoby powyższe rozporządzenie, prawo Unii lub prawo państwa członkowskiego, któremu podlega administrator. Przypadki, w których osoba fizyczna będzie mogła żądać usunięcia swoich danych, są następujące:

  1. Dane osobowe nie są już niezbędne do celów, w których zostały zebrane lub w inny sposób przetwarzane.
  2. Osoba, której dane dotyczą, cofnęła zgodę, na której opierało się przetwarzanie i nie ma innej podstawy prawnej przetwarzania.
  3. Osoba, której dane dotyczą, wnosi sprzeciw wobec przetwarzania dotyczących jej danych osobowych, z przyczyn związanych z jej szczególną sytuacją.
  4. Dane osobowe były przetwarzane niezgodnie z prawem.
  5. Dane osobowe muszą zostać usunięte w celu wywiązania się z obowiązku prawnego przewidzianego w prawie Unii lub prawie państwa członkowskiego, któremu podlega administrator.
  6. Dane osobowe zostały zebrane w związku z oferowaniem usług społeczeństwa informacyjnego. By wzmocnić prawo do „bycia zapomnianym” w sieci rozporządzenie RODO stanowi, że jeżeli administrator upublicznił dane osobowe, ma on nie tylko obowiązek usunąć te dane osobowe, ale także biorąc pod uwagę dostępną technologię i koszt realizacji, podjąć działania mające na celu poinformowanie administratorów przetwarzających udostępnione przez niego dane osobowe, że osoba, której dane dotyczą, żąda, by administratorzy ci usunęli wszelkie łącza do tych danych, kopie tych danych osobowych lub ich replikacje.

Jeśli wyszukiwarka, do której zwróciliśmy się z żądaniem usunięcia naszych danych, nie uwzględni go, możemy zwrócić się do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych (GIODO) lub przeprowadzić taką procedurę za pośrednictwem organizacji pozarządowej – Stowarzyszenia PRO CIVIUM.

Uprzednia karalność a zatrudnienie

Osoby prawomocnie karane starając się o zatrudnienie nie muszą już  informować pracodawcy o swojej “przerwie” w życiorysie, pod warunkiem, że nie aplikują na stanowisko, które z mocy jakiejś ustawy wymaga zaświadczenia o niekaralności, np. bankowca, czy policjanta.

W powyższej sprawie, zwróciliśmy się do Państwowej Inspekcji Pracy w Poznaniu, z prośbą o przedstawienie stanowiska. W dniu 21 listopada 2019 roku Okręgowy Inspektorat Pracy w Poznaniu stwierdził: “[…] Art.10 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27.04.2016r, dotyczy przetwarzania danych osobowych dotyczących wyroków skazujących oraz czynów zabronionych lub powiązanych środków bezpieczeństwa. W myśl powyższego pracodawca, nawet za zgodą pracownika lub osoby ubiegającej się o zatrudnienie, nie może domagać się zaświadczenia o lub oświadczenia o niekaralności”.